Severus Snape właśnie szedł na historie magii. Lubił się uczyć i to bardzo. Niestety te lekcję miał z Gryffindorem. Nienawidził Gryfonów z całego serca. Wyjątek stanowiła jego urocza ruda przyjaciółka Lily Evans. Bardzo ją kochał ale bał sie jej to wyznać. Gdy wyszedł wraz z Lucjuszem z zakrętu zauważył swoją miłość. Dziewczyna uśmiechnęła się do niego promiennie jak to miała w zwyczaju.
-Cześć Severusie-powiedziała wesoła.
Lucjusz zniesmaczony odszedł od nich. Severus wiedział, że jego przyjaciel nie tolerował szlam jak to miały rodziny czystokrwiste. Dlatego Malfoy wolał zignorować Gryfonkę i pójść do Ślizgonów.
-Witaj-odpowiedział Severus i przytulił do siebie Lily- gotowa na lekcję?
-Hah jak zawsze! Słyszałeś o balu? Nie mogę sie doczekać, a ty?
Snape zrobił zkwaszoną minę. Nie lubił się bawić w ten sposób. Nie lubił tańczyć i słuchać głośnej muzyki. Wolał siedzieć w dormitorium i uczyć się eliksirów.
-Wiesz..-zaczął mówić-...nie lubię takich imprez.
-Pewnie Smarkelus nie ma z kim iść-powiedział Syriusz Black podchodząc do nich razem z Huncwotami.
-Masz rację Łapo-odpowiedział Potter śmiejąc się- kto by chciał takiego faceta? Tłuste włosy..
-...smarka na teście...
-...ma długi brzydki nochal..
-...ochydną ziemistą cerę..
-Przestańce!-krzyknłą wkurzony Severus- Jeśli chcesz się bić Potter to sie pojedynkujmy!
-Och nie rozśmieszaj mnie-Rogacz roześmiał, się razem ze swoją paczką- Evans idziesz ze mną na bal?
-Nie-powiedziała wkurzona dziewczyna.
-Dlaczego? Jestem przeciez taki piękny!
-Nie pójdę z tobą! Jesteś głupi! I debilny! Nie masz mózgu!
Łapa zaczął się śmiać. To było niezwykle urocze jak jego przyjaciel próbował wyrwać Lily. Nagle spojrzał na Smarkelusa. Nie odpuści takiej okazji gnębienia go!
-Posłuchaj Smarkelusie! Jesteś żałosny, żadna ciebie nie chce i...
-Severusku!-usłyszeli za sobą damski głos- kochanie tutaj jesteś!
Nikora podbiegła do swojego brata i go mocno przytuliła. Wiedziała, że ta grupa to kretyni i nie wiedzą, żejest spokrewniona ze Snapem.
-Severusko proooszę ciebie chodź ze mną na bal! Lepszej partii w tej szkole nie ma! Wszyscy to debile i półgłówki!
-Nikora-Łapa złapał dziewczynę za rękę i przysunął do siebie- pójdziesz ze mną na bal? Zrobimy podwójną randkę. Ja, ty i James z Lily co ty na to?
-Powaliło was!-odkrzyknęły obie dziewczyny w tym samym czasie.
-Syriusz-zaczęła Nikora- wybacz ale z Gryfonami sie nie umawiam, z debilami tym bardziej.
Usłyszeli to Ślizgoni i wszyscy zaczęli się śmiać razem z Lily. Ośmieszenie Huncwotów było niezwykle cudowne i trudne. Czarnowłosa odwróciła plecami sie do chłopaka i zaczęła rozmawiać z Severusem.
-O co chodzi?-spytał poważnie.
-Wziąłeś moją książkę przypadkowo.
Wyjęła ze swojej torby książkę od Histori magi część 6. Severus przypadkowo gdy siedział u niej i uczył się zabrał jej książkę.
-Dzięki, Kora-powiedział cicho i pocałował ją w polik.
Tak pokiwała głową i poszła do Pokoju Wspólnego. Syriusz Black patrzył z niedowierzeniem na Sevrusa tak samo jak Potter. Przbył duch profesora Binnsa i wszyscy weszli do klasy.
-Musimy się jakoś na nim zemścić-wyszeptał do Rogacza Łapa.
-Zgadzam się...co zmalujemy?
-Mam mały pomysł.
Nikora szła razem z Lucjuszem na kolację. Zawzięcie rozmawiali o OPCM. Strasznie lubili te zajęcia, a sam nauczyciel był też strasznie ciekawy.
Gdy podeszli do stołu usiedli obok siebie i dalej zaczęli rozmawiać. Zignorowali spojrzenia ciekawskich ślizgonów w tym spojrzenia Regulusa i Narcyzy. Blondynka była strasznie zakochana w Lucjuszu ale on ją póki co nie zauważał. Wiedział, że istnieje i że jest piękna ale w głowie była mu inna dziewczyna.
-Zgodzę się z tobą, my przerabiamy teraz wilkołaki, okropne stworzenia! Są takie...owłosione i ohydne! To hańba dla czarodziej by być takim zwierzęciem.
-W zasadzie to...
-...powinni takich tępić, świat byłby bezpieczniejszy.
-Tak masz rację Lucjuszu ale...
-Jakie ale?
Nikora rozejrzała się, po zebranych. Brakowało jej Severusa. Gdzie on jest?
-Lucjuszu gdzie jest Severus?-spytała cicho.
-Nie wiem, ostatnim razem widziałem go przed klasą na histori magi.
Dziewczyna zerknęła na huncwotów. Black i Potter śmieli się zadowoleni. Natomiast Remus patrzył na swoje jedzenie smutny. Wiedziała, że to ta dwójka zrobiła coś jej bratu. Wstała gwałtownie i pobiegła pod salę. Ignorowała każdego kto stał na jej drodze i popychała. Musiała być jak najszybciej u niego.
Stanęła przed salą i nasłuchiwała. Musiał wyjść z tej sali! Na pewno! Nie zrobiliby mu krzywdy przy nauczycielu. Podeszła do męskiej łazienki. Otworzyła ją i weszła.
-Severus! Jesteś tu!
Nikt nie odpowiedział. Wszystkie kabiny były otwarte oprócz jednej. Musiała sprawdzić czy to on jest w niej. Zapukała do kabiny. Nic. Zerknęła na podłogę i zobaczyła kałuże krwii. Wystraszyła się okropnie i zaczęła walić w drzwi. I tak go nie uniesie! Pobiegła jak torpeda do Wielkiej Sali cała załzawiona. Nie zatrzymując się podleciała prosto do stołu nauczycielskiego.
-Panie profesorze! Severus! On jest w kabinie! On krwawi!
Wszyscy zamilkli. Profesor Slughorn wstał od stołu razemz panią Pomfrey i dyrektorem. Nikora powiedziała, która to łazienka. Chciała iść z nimi lecz dyrektor kazał jej uspokoić się i usiąść do swojego stołu. Cała roztrzęsiona usiadła obok Lucjusza.
-Co się stało?
-Severus...
-Nikora-powiedziałą cicho Irria- ale jak to...nie rozumiem...
-Hah Smarkelus co za niezdara!
Wykrzyczał to Syriusz Black i razem z Potterem zaczęli się perfidnie śmiać. Nie mogła wytrzymać. Jak oni śmieli?! Wstała gwałtownie i podeszła do stołu Gryfonów.
-Jak śmiałeś...-syknęła.
-Ja? Ja nic nie zrobiłem!
W oczach Gryfona było widać, że kłamie. Dobrze się bawił.
-Ja ci zaraz dam!
Zamachnęła się i uderzyła wprost ,, śliczną'' twarz huncwota. Wszyscy zamilkli. Nie uwierzyli w to co się stało.
-Panno Rosier!-krzyknęła nauczyciela transumtacji.
-Niech sie pani wali!
Puchoni, Krukoni i Gryfoni wybałuszyli oczy. Nikt tak sie nie zwracał do nauczycieli. Nigdy! I na dodatek mała ślizgonka atakuje starszego kolegę.
-Ej ej spokojnie! Spokojnie!-krzyknął Regulus i z trudem odciągnłą ją od swojego brata. Potter i Black byli strasznie pokiereszowani. Nikora nie myślała o tym co robi. Musiała sie zemścić! Po prostu musiała.
Na wszystkich wywarło to wielkie wrażenie oprócz jednej osoby. Tom Marvolo Riddle pił swój sok dyniowy i przyglądał sytuacji. Oto i wspaniały materiał na jego Śmierciożercę. Tak dokładnie tak. Czas zbierać większe szeregi.
czwartek, 29 stycznia 2015
niedziela, 4 stycznia 2015
Rozdział 10
Kilka godzin wcześniej.
Xamille Black zawsze przebywał w towarzystwie dziewczyn. Nie chodziło o to, że był ciapą lub alfonsem! Co to to nie! Po prostu chciał poznać zwyczaje płci pięknej. Lecz przy swoich przyjaciółkach dowiedział sie dwóch rzeczy! Kobiety są takie same jeśli chodzi o niektóre zachowania! Ale Priscilla, Nikora i Irria łamały tą regułę dlatego nauczył się, że ta trójka nie są takie same.
1. Irria robi na złość swojemu chłopakowi.
2. Irria jest trudna do rozgryzienia.
3. Nie lubi Narcyzów typu Syriusz Black
4. Irria bywa tajemnicza.
5. Irria jak szalona zbiera brokat! Podejrzane? Bać sie o jej zdrowie psychiczne?
Można uznać, że Irria jest najłagodniejsza z tej trójki...co prawda to prawda! Później zastanawiałem się nad Priscillą i takie oto wnioski wypisałem:
1. Priscilla zamiast używać swoich kobiecych wdzięków nęka chłopaków.
2. Priscilla używa patelni by poderwać chłopaka swoich westchnień.
3. Priscilla gardzi chłopcami.
4. Priscilla nie gardzi Severusem.
5. Priscilla bije chłopaków jak ją pacną.
Myślicie, że to jest złe? Poczekajcie na naszą Nikorę! Normalnie wredna kobieta, którą i tak kocham! No ale mówiąc o niej! Zapisałem dużo rzeczy o niej!
1. Nikora nie lubi jak się ją podrywa.
2. Nikora nienawidzi pana Syriusza Blacka ale kwiatki od niego przyjęła.
3. Nikora nie lubi gdy do kogoś mówi sie per szlama. (Halloooo ona jest w Slytherinie! )
4. Nikora ma pazurki (dosłownie...jej pazury są długie) i drapie nimi chłopaków.
5. Nikora gardzi płcią piękną, a mężczyznami bardziej (życie w celibacie? )
6. Nikora nigdy nie zdaje sobie sprawy dlaczego się na nią ludzie gapią.
7. Nikora jest agresywna.
8. Nikora jest trudna jak labirynt dlatego lepiej się w nią nie zagłębiać.
9. Nikora jest cholernie uczulona jeśli chodzi o obrażanie jej brata.
10. Jak tak dalej pójdzie Nikora zacznie zabijać Gryfonów w tym sławnego Syriusza Blacka.
11. Co najdziwniejsze! Nikora gardzi Gryfonami, ale jak widzi Remusa to szczerzy te swoje białe ząbki...czy coś przeoczyłem?
12. Nikora nienawidzi mężczyzn typu Syriusz Black ( narcyz, podrywasz) ale jednak potrzebuje faceta, który jest taki jak Syriusz Black (oby tego nie przeczytała bo zajebie mnie na miejscu!)
No i tak w sumie idąc i czytając moje wypocinki, które i tak zapewne spale natknąłem się na pannę Juliett. Och piękna Francuzka!
-Xamille-powiedziała rozradowana- cóż tam trzymasz?
-Eee...wiesz próbuje wypisać pewne...rzeczy naukowe!
-Ależ tam są imiona dziewczyn!
-Badam...eee wiesz...ja...no- chłopak zrobił się cały czerwony na twarzy, nie wiedział nawet kiedy ale pochylił się nad drobna dziewczyną i pocałował ją.
Teraz
-Pocałowałem ją...a potem poprosiłem czy pójdzie ze mną na bal-opowiedział Xamille cały czas zarumieniony.
-Ojejejeje jak słodko!-pisnęła Irria.
-O jaką, kartkę jej chodziło?-spytała Priscilla.
-A o moje zadanie domowe! Hah...dobra..., a ty Nikora czemu jesteś cała w brokacie.
Dziewczyna zmarszczyła brwi i zrobiła groźny uśmiech. Aha...widać, że to zrobił Syriusz Black. Zawsze miała taką minę gdy o niego chodziło.
-No właśnie co ci zrobił Syriusz?
-No więc...-zaczęła Nikora.
I znowu kilka godzin wcześniej.
Dziewczyna sprzątała w sali od transmutacji. Syriusz poszedł po inne tam środki czystości więc chwilowo została sama. Ach ten spokój gdy go nie ma!
-Już jestem kochanie!
-I spokój poleciał hen daleko...
Chłopak położył na biurku profesor McGonagall te wszystkie środki czystości, a sam usiadł za biurkiem i udawał groźną opiekunkę Gryffindoru.
-Minus dziesięć punktów dla Slytherinu za niezwykle piękną ślizgonkę panno Rosier!-krzyknął próbując naśladować głos swojej przełożonej.
Nie wiedząc czemu Nikora się zaśmiała.
-Och pani profesor! Niech pani tak nie mówi!-powiedziała udając urażenie.
-Dobrze- mówił zadowolony z siebie Black- Musi panienka pójść na randkę z niezwykle przystojnym i wspaniałym Syriuszem Blackiem!
-Och....jakiś ty skromny.
-No wiem...mielibyśmy przepiękne dzieci!
-Żeś sie rozmarzył!
Stanęła plecami do niego. Nie chciała go widzieć. Już i tak ją rozśmieszył, a nie powinien! Co za gad jeden!
-Ej a co to jest?-spytał wyjmując z szafki profesor McGonagall małą fiolkę z czymś złotym.
-Brokat-powiedziała Nikora siadając na biurku- takie mugolskie coś...
-Co....?
-Eh no patrz!-nasypała troszkę brokatu na jego rękę i wtarła mu w skórę- widzisz? Mieni się. Używa sie jego do kartek...a czasem i robią specjalne spreje by dziewczyny miały na imprezie brokat na włosach.
-I to jest nieszkodliwe?
-Nie.
-A to dobrze.
Wyjął resztę fiolek z brokatem i nasypał je na włosy Nikory. Ta pisnęła przerażona, oczywiście Black wykorzystał to i czarami obrokatował ją całą.
-Wyglądasz rozkosznie!-powiedział zadowolony z siebie.
-Ty debilu! Ty....
-Co ja?
Dziewczyna nie była mu dłużna i zrobiła to samo co on.
-Pedalski gryfon-zaśmiała się.
-No co ty nie powiesz?
-Nie zdziwiłabym sie gdybyś był gejem.
-A przekonać cię?
Zamruczał jej do ucha i mocno chwycił ją w objęcia. Polizał jej wargi delektując się jej smakiem.
-Syriusz puść!-syknęła.
-Oj ciii...chciałaś przecież wiedzieć.
-Ostrzegam cię!
-Spokojnie...jestem wprawiony poprowadzę cię...
Wtedy zdarzyły się dwie rzeczy na raz! Do sali wparowała McGonagall wraz z Remusem, a Nikora uderzyła Syriusza w krocze. Wszyscy byli zaskoczeni tym wydarzeniem!
-CO tu się dzieje! Macie koniec szlabanu! Remus zabierz Syriusza do pani Pomfrey.
Teraz
-Walnęłaś go w krocze?!-pisnął Xamille. CO jak co ale on wiedział, że to musiało cholernie boleć.
-No tak...polizał mi usta! No hallo sam sie prosił gad jeden.
-Hahahaha-śmiała się Irria razem z Priscillą.
-Wiem zabawne to...
Syriusz Black leżał zadowolony na swoim łóżku. James dowiedział się o całym zajściu. Uśmiechał sie do niego psotnie co znaczyło, że zaraz jego przyjaciel zacznie mówić.
-I jak było?
-Polizałem jej wargi..ahhh....smakuje jak truskawka...nawet pachnie jak truskawka...-westchnął Black.
-Mogłeś ją nie napastować?-spytał Remus lekko poirytowany.
-Oj Remi...ona na mnie leci!
-Nic mi o tym nie wspominała.
-Zaraz-powiedział James- ty...z nią chodzisz Remus?!
-Nie! To moja przyjaciółka! Eh po prostu...nie rób tego Syriusz.
-Dobra, dobra...-Syriusz schylił się i szepnął coś do Jamesa-...czas na kolejne podejście
-Dobra-powiedziała Nikora biorąc swoje rzeczy- ja idę zmyć ten brokat...Irria idziesz ze mną do łazienki prefektów?
-Jasne! O przy okazji opowiem ci co odpieprzył Arnold!
Xamille Black zawsze przebywał w towarzystwie dziewczyn. Nie chodziło o to, że był ciapą lub alfonsem! Co to to nie! Po prostu chciał poznać zwyczaje płci pięknej. Lecz przy swoich przyjaciółkach dowiedział sie dwóch rzeczy! Kobiety są takie same jeśli chodzi o niektóre zachowania! Ale Priscilla, Nikora i Irria łamały tą regułę dlatego nauczył się, że ta trójka nie są takie same.
1. Irria robi na złość swojemu chłopakowi.
2. Irria jest trudna do rozgryzienia.
3. Nie lubi Narcyzów typu Syriusz Black
4. Irria bywa tajemnicza.
5. Irria jak szalona zbiera brokat! Podejrzane? Bać sie o jej zdrowie psychiczne?
Można uznać, że Irria jest najłagodniejsza z tej trójki...co prawda to prawda! Później zastanawiałem się nad Priscillą i takie oto wnioski wypisałem:
1. Priscilla zamiast używać swoich kobiecych wdzięków nęka chłopaków.
2. Priscilla używa patelni by poderwać chłopaka swoich westchnień.
3. Priscilla gardzi chłopcami.
4. Priscilla nie gardzi Severusem.
5. Priscilla bije chłopaków jak ją pacną.
Myślicie, że to jest złe? Poczekajcie na naszą Nikorę! Normalnie wredna kobieta, którą i tak kocham! No ale mówiąc o niej! Zapisałem dużo rzeczy o niej!
1. Nikora nie lubi jak się ją podrywa.
2. Nikora nienawidzi pana Syriusza Blacka ale kwiatki od niego przyjęła.
3. Nikora nie lubi gdy do kogoś mówi sie per szlama. (Halloooo ona jest w Slytherinie! )
4. Nikora ma pazurki (dosłownie...jej pazury są długie) i drapie nimi chłopaków.
5. Nikora gardzi płcią piękną, a mężczyznami bardziej (życie w celibacie? )
6. Nikora nigdy nie zdaje sobie sprawy dlaczego się na nią ludzie gapią.
7. Nikora jest agresywna.
8. Nikora jest trudna jak labirynt dlatego lepiej się w nią nie zagłębiać.
9. Nikora jest cholernie uczulona jeśli chodzi o obrażanie jej brata.
10. Jak tak dalej pójdzie Nikora zacznie zabijać Gryfonów w tym sławnego Syriusza Blacka.
11. Co najdziwniejsze! Nikora gardzi Gryfonami, ale jak widzi Remusa to szczerzy te swoje białe ząbki...czy coś przeoczyłem?
12. Nikora nienawidzi mężczyzn typu Syriusz Black ( narcyz, podrywasz) ale jednak potrzebuje faceta, który jest taki jak Syriusz Black (oby tego nie przeczytała bo zajebie mnie na miejscu!)
No i tak w sumie idąc i czytając moje wypocinki, które i tak zapewne spale natknąłem się na pannę Juliett. Och piękna Francuzka!
-Xamille-powiedziała rozradowana- cóż tam trzymasz?
-Eee...wiesz próbuje wypisać pewne...rzeczy naukowe!
-Ależ tam są imiona dziewczyn!
-Badam...eee wiesz...ja...no- chłopak zrobił się cały czerwony na twarzy, nie wiedział nawet kiedy ale pochylił się nad drobna dziewczyną i pocałował ją.
Teraz
-Pocałowałem ją...a potem poprosiłem czy pójdzie ze mną na bal-opowiedział Xamille cały czas zarumieniony.
-Ojejejeje jak słodko!-pisnęła Irria.
-O jaką, kartkę jej chodziło?-spytała Priscilla.
-A o moje zadanie domowe! Hah...dobra..., a ty Nikora czemu jesteś cała w brokacie.
Dziewczyna zmarszczyła brwi i zrobiła groźny uśmiech. Aha...widać, że to zrobił Syriusz Black. Zawsze miała taką minę gdy o niego chodziło.
-No właśnie co ci zrobił Syriusz?
-No więc...-zaczęła Nikora.
I znowu kilka godzin wcześniej.
Dziewczyna sprzątała w sali od transmutacji. Syriusz poszedł po inne tam środki czystości więc chwilowo została sama. Ach ten spokój gdy go nie ma!
-Już jestem kochanie!
-I spokój poleciał hen daleko...
Chłopak położył na biurku profesor McGonagall te wszystkie środki czystości, a sam usiadł za biurkiem i udawał groźną opiekunkę Gryffindoru.
-Minus dziesięć punktów dla Slytherinu za niezwykle piękną ślizgonkę panno Rosier!-krzyknął próbując naśladować głos swojej przełożonej.
Nie wiedząc czemu Nikora się zaśmiała.
-Och pani profesor! Niech pani tak nie mówi!-powiedziała udając urażenie.
-Dobrze- mówił zadowolony z siebie Black- Musi panienka pójść na randkę z niezwykle przystojnym i wspaniałym Syriuszem Blackiem!
-Och....jakiś ty skromny.
-No wiem...mielibyśmy przepiękne dzieci!
-Żeś sie rozmarzył!
Stanęła plecami do niego. Nie chciała go widzieć. Już i tak ją rozśmieszył, a nie powinien! Co za gad jeden!
-Ej a co to jest?-spytał wyjmując z szafki profesor McGonagall małą fiolkę z czymś złotym.
-Brokat-powiedziała Nikora siadając na biurku- takie mugolskie coś...
-Co....?
-Eh no patrz!-nasypała troszkę brokatu na jego rękę i wtarła mu w skórę- widzisz? Mieni się. Używa sie jego do kartek...a czasem i robią specjalne spreje by dziewczyny miały na imprezie brokat na włosach.
-I to jest nieszkodliwe?
-Nie.
-A to dobrze.
Wyjął resztę fiolek z brokatem i nasypał je na włosy Nikory. Ta pisnęła przerażona, oczywiście Black wykorzystał to i czarami obrokatował ją całą.
-Wyglądasz rozkosznie!-powiedział zadowolony z siebie.
-Ty debilu! Ty....
-Co ja?
Dziewczyna nie była mu dłużna i zrobiła to samo co on.
-Pedalski gryfon-zaśmiała się.
-No co ty nie powiesz?
-Nie zdziwiłabym sie gdybyś był gejem.
-A przekonać cię?
Zamruczał jej do ucha i mocno chwycił ją w objęcia. Polizał jej wargi delektując się jej smakiem.
-Syriusz puść!-syknęła.
-Oj ciii...chciałaś przecież wiedzieć.
-Ostrzegam cię!
-Spokojnie...jestem wprawiony poprowadzę cię...
Wtedy zdarzyły się dwie rzeczy na raz! Do sali wparowała McGonagall wraz z Remusem, a Nikora uderzyła Syriusza w krocze. Wszyscy byli zaskoczeni tym wydarzeniem!
-CO tu się dzieje! Macie koniec szlabanu! Remus zabierz Syriusza do pani Pomfrey.
Teraz
-Walnęłaś go w krocze?!-pisnął Xamille. CO jak co ale on wiedział, że to musiało cholernie boleć.
-No tak...polizał mi usta! No hallo sam sie prosił gad jeden.
-Hahahaha-śmiała się Irria razem z Priscillą.
-Wiem zabawne to...
Syriusz Black leżał zadowolony na swoim łóżku. James dowiedział się o całym zajściu. Uśmiechał sie do niego psotnie co znaczyło, że zaraz jego przyjaciel zacznie mówić.
-I jak było?
-Polizałem jej wargi..ahhh....smakuje jak truskawka...nawet pachnie jak truskawka...-westchnął Black.
-Mogłeś ją nie napastować?-spytał Remus lekko poirytowany.
-Oj Remi...ona na mnie leci!
-Nic mi o tym nie wspominała.
-Zaraz-powiedział James- ty...z nią chodzisz Remus?!
-Nie! To moja przyjaciółka! Eh po prostu...nie rób tego Syriusz.
-Dobra, dobra...-Syriusz schylił się i szepnął coś do Jamesa-...czas na kolejne podejście
-Dobra-powiedziała Nikora biorąc swoje rzeczy- ja idę zmyć ten brokat...Irria idziesz ze mną do łazienki prefektów?
-Jasne! O przy okazji opowiem ci co odpieprzył Arnold!
wtorek, 30 grudnia 2014
Rozdział 9
Priscilla obudziła się z bólem głowy. Cholernym bólem głowy! Rozejrzała się po pokoju. Irria spała w łóżku w swojej piżamce w kucyki pony. Nikory nigdzie nie było. Postanowiła więc jej poszukać.
Wstała chwiejąc się lekko. Zauważyła, że jest w piżamie chociaż sobie nie przypominała, że sie przebierała. Zaczęła iść do pokoju wspólnego. Przed oczami migotały jej iskierki. Chyba była nietrzeźwa!
Stanęła na samym środku schodów i zobaczyła Nikorę...z Tomem? Ze starszym?!
-Mam halucynacje! Idę spać!-powiedziała Priscilla wracając się do swojego pokoju.
Nikora ogrzewała się przed ogniskiem. Przed chwilą skończyła zaprowadzać wszystkich pijanych uczniów do swoich pokojów. Co jak co ale Salazar Slytherin byłby dumny, że jego uczniowie potrafią robić najlepsze imprezy!
-Gorącej czekolady?-zapytał Tom podając dziewczynie jeden kubek.
-Ym dzięki za to...i za pomoc.
-Jestem prefektem...muszę przecież pilnować porządku.
-Hah dokładnie.
Dziewczyna popijała powoli gorącą czekoladę. Miała dość alkoholu chociaż i tak dużo jego nie wypiła. Gdy tak siedziała i rozmyślała nad jutrzejszym dniem Tom przyglądał się jej. Pamiętał jak jeszcze kilka lat temu zderzył się z nią na schodach. Była kiedyś wystraszoną szarą myszką o nieziemskim wyglądzie. Dalej była przepiękna oraz inteligentna...tylko, że teraz stała się odważniejsza i bardziej kobieca.
-Tom...ziemia do Toma-mówiła machając przed jego twarzą ręką.
-Wybacz....zamyśliłem się po prostu. O co pytałaś?
-Czy wiesz o co chodzi z tym wielkim wydarzeniem o, którym mówił dyrektor?
-Chodzi ci o tańce?
-O nie! Tańce? Eh...nie lubię tańców, najwyżej będę siedzieć w dormitorium.
Tom uśmiechnął się do siebie w duchu. No tak Nikora nie bywała imprezowiczką...jeszcze nie.
-Bo widzisz-zaczął mówić- uczestnicy turnieju trójmagicznego mają obowiązek rozpocząć bal tańcem.
-Co...? Czyli, że muszę szukać sobie partnera?!
-Spokojnie! To partner przyjdzie do ciebie.
-No dobra dobra...-ziewnęła zmęczona- idę spać, dobranoc Tommi.
Wstała z sofy i ucałowała chłopaka w polik. Nie wiedziała, że się on zarumienił dla niej był to zwykły gest i nieświadoma tego co zrobiła poszła do swojego pokoju.
Rano na śniadaniu rozeszła się wieść na temat balu. Wszyscy byli bardzo podekscytowani, a najbardziej dziewczyny, które patrzyły się na wybranków swego serca i czekając aż oni je zaproszą. Każdy mówił o balu, w co się ubierze i kto kogo zaprosi. Większość płci pięknej patrzyła na stół Slytherinu. Cóż prawdą było, że dziewczyny jak i chłopcy z domu Salzara Slytherinu szczycili się pięknym wyglądem oraz manierami. Oczywiście oprócz nich damskie spojrzenia wędrowały do stołu Gryffindoru, a konkretnie w miejsce gdzie siedzą Huncwoci. Każda chciałaby być zaproszoną przez Syriusza Blacka lub Jamesa Pottera.
-Ciekawe kto mnie zaprosi-mówiła zestresowana Irria.
-Spokojnie...-powiedziała Nikora zajadając chleb z czekoladą- jesteś ładna to szybko kogoś znajdziesz.
-Coś cię niepokoi...
Nikora westchnęła. Od jakiegoś czasu Syriusz Black molestował jej osobę, dlatego więc obawiała sie co dzisiaj odwali. Zawsze bywało tak, że to huncwoci byli pierwsi w Wielkiej Sali, a nie ona. Coś szykowali.
-Sądzę, że huncwoci coś odwalają...jestem uczulona na ich wygłupy.
-No skoro tak mówisz...
-Hej Nikora...-powiedział Arnold siadając obok blondynki- Irria słońce chcę ci coś wytłumaczyć.
-Nie! Po prostu zostaw mnie!
-Ale pszczółko!
-Dupa, a nie pszczółko!-powiedziała Irria.
Wkurzona wstała i odeszła szybko z Wielkiej Sali. Jej były patrzył się z szeroko otwarta buzią. Od kiedy Irria nazywa kogoś dupą?
-Od kiedy ona...
-Uczy się ode mnie-powiedziała dumnie Nikora i zatopiła się we własnych myślach.
Wtedy w Wielkiej Sali zrobiło się ciemno! Wszyscy spanikowali ale uspokoili się gdy usłyszeli dźwięk gitary. Wielki snop światła oświetlał postacie huncwotów. James trzymał mikrofon uśmiechając sie do stołu Gryfonów. Och wielki pan Potter tak zamierza poderwać cnotkę Lily.
Nikora tylko przelotnie na nich zerknęła chociaż rozbawił ją Remus, który grał na gitarze. Widać było, że nie czuł sie zadowolony z tej całej sytuacji. Peter bawił się trójkątem,a Syriusz..., a Syriusz stał z gitarą. Wyglądał jak kasanowa.
Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć gdy ujrzały huncwotów. Niektóre krzyczały ,,Kocham cię Syriusz, James'' co było irytujące więc Nikora wzięła książkę i zaczęła ją czytać ignorując otoczenie.
I zaczął się wielki koncert! Bruneci zaczęli śpiewać https://www.youtube.com/watch?v=EPo5wWmKEaI&app=desktop ( James Pitbulla, Syriusz tego murzyna...)
James zbliżył się do stołu Gryffindoru i śpiewał z uśmiechem dla Lily, której podarował czerwoną różę. Fanki huncwotów patrzyły wyczekująco na Syriusza, który małymi kroczkami grając na gitarze zbliżał się do stołu ślizgonów. Black stanął przed Nikorą, która ignorując go wczytała się w książkę. Zauważyła go dopiero gdy zaczął śpiewać. Dziewczyny dopiero co zaczęły krzyczeć i piszczeć. Cóż to był za koncert! Profesor McGonagall nic nie mogła zrobić gdyż fanki huncwotów zagradzały jej dojście do chłopców. Dyrektor tylko uśmiechał się zadowolony. Bułgarzy i Francuzi patrzyli sie zdziwieni na te zamieszanie. Nie byli pewni czy to jest normalne w Hogwarcie.
Gdy się skończył utwór Black uśmiechnął sie i skłonił do wszystkich po czym wyczarował duży bukiet czerwonych róż.
-Pójdziesz ze mną na bal, piękna panno?
Chwila ciszy. Dziewczyny kiwały do niej głowami krzyczały by odpowiedziała ,,TAK'' ale nic się nie działo. Chłopak szturchnął dziewczynę, a ta prawie mu przywaliła.
-Co ty chcesz ode mnie?
-Em pytałem się o coś...
-Wybacz...-powiedziała uśmiechnięta-zamyśliłam się...więc co chcesz mi powiedzieć.?
-Pójdziesz ze mną na bal?
-Oczywiście, że nie!
Syriusz tylko zaśmiał się wesoły i pokazał swój najlepszy uśmiech.
-Nie bądź taka-powiedział przysuwając się do niej.
-Jak? To, że nie chcę iść z takim gburem jak ty to nie oznacza, że jestem jakaś...
-Bardzo proszę...zaśpiewałem tobie!
-Nie lubię jak ktoś śpiewa.
-Moja droga!
Uklęknął na jedno kolano i pocałował rękę Nikory.
-Proszę cię byś rozważyła jeszcze moją propozycje.
-Mogę jedynie rozważyć to czy nie walnąć ciebie z patelni Priscilli.
-To w takim razie z kim idziesz na ten bal?! Lepszej partii nie znajdziesz!
-W zasadzie to...-powiedział Tom obejmując Nikorę ramieniem- ona ma już kogoś, a mój przyjaciel poprosił bym ją pilnował dlatego więc Gryfoniku zjeżdżaj z naszego stołu.
Syriusz nie przestraszył się starszego Ślizgona. Tylko uroczo się uśmiechnął. Nikora zignorowała go i zaczęła serwetką wycierać usta. Gryfona wtedy olśniło i zabrał jej serwetkę całując ją dokładnie w te samo miejsce gdzie przed chwilą były usta Ślizgonki.
-Zostawię to na pamiątkę, moja piękna.
Odszedł, a dziewczyny zaczęły mdleć i chichotać. To był niezły pokaz!
-Myślałam, że padnę ze śmiechu-powiedziała Irria siadając na swoim miejscu.
-A ty gdzie byłaś?
-Chciałam iść do łazienki ale ich pokaz mnie zatrzymał...postarał się Syriusz...
-Irria! Pamiętaj! Nie umówię się z żadnym głupim Gryfonem! Mam swój honor...
-Ale uroczo cię zaprosił to było takie ahhh....
-Aż mi niedobrze przez was.
Wtem do ich stołu podszedł Damien Gilles. Uśmiechnął się promiennie do dziewczyn.
-Nikora...-powiedział niepewnie.
-Tak?
-Jak się nazywa twa jakże urocza i piękna przyjaciółka.
Irria w tym czasie zrobiła się cała czerwona na twarzy.
-Irria Black.
-A zatem...-wyjął zza ucha Irri czerwoną różę- poszłabyś ze mną na bal?
-Jasne!
Arnold słysząc to wypluł całą zawartość soku dyniowego ze swojej buzi na twarz Lucjusza i Severusa,, którzy siedzieli naprzeciwko niego.
-Ktoś tu chyba jest zazdrosny-powiedziała cicho brunetka.
-O tak i dobrze mu-odpowiedziała Irria.
Irria i Damien spacerowali po Hogwarcie. Doskonale się dogadywała z tym Francuzem i stwierdziła, że jest lepszy od Arnolda. Za to Nikora szła za nimi jak cień jako obstawa w razie co bo niewiadomo co by strzeliło do głowy Yaxleya. Mógłby zaatakować biednego Damiena i co w wtedy?
-Irria-jęknęła Nikora- muszę iść na szlaban z Blackiem! Musisz teraz sama sie pilnować!
-Dobrze! Dzięki!
-No problem...
Dziewczyna szła na szlaban. Ach jak tego nienawidziła! Już na samą myśl o Blacku źle jej się robiło.
-Nikora!
-O Tom...co robisz?-spytała.
-Idziesz na szlaban? Chciałbym się tylko coś ciebie spytać.
-No dobra mów...w gruncie rzeczy wolę się spóźnić.
-Pójdziesz ze mną na ten bal? Bo ty i ja nie lubimy tańców więc po prostu posiedzimy z 10 minut i zerwiemy się?
-Hm...zgoda! Ktoś kto dobrze myśli! Eh to ja lecę!
-Papa....
Szła do sali transmutacji i spotkała swojego ulubionego gryfona. Remusa,który uśmiechnął się do niej stojąc przed salą.
-Hej księżniczko-powiedział i przytulił się do Nikory.
-Hej Remusku. Nie wierze, że wrobili ciebie w śpiewanie damskiego chórku-zachichotała.
-Oj no co? Gdybym wiedział, że Syriusz chce śpiewać tobie to bym nie brał w tym udziału.
-Ktoś tu jest zazdrosny...
-Nie prawda! Po prostu no...-zrobił się cały czerwony na twarz. Po chwili odchrząknął i zaczął mówić opanowany- może zechciałabyś ze mną iść na ten bal?
-Ym...ja już idę z kimś Remus.
-Och...-spuścił głowę lekko przybity- z Syriuszem?
-Nie oczywiście, że nie! To ktoś ze Slytherinu...idziemy tam tylko by się pokazać nic więcej.
-Pokazać się jako para?
-Oj Remus! Chyba za dużo przebywania z Syriuszem wpływa na twój iloraz inteligencji!
-No bo no...
-Trójka uczestników ma rozpocząć bal tańcem, zatańczymy chwile posiedzimy i się zmywamy to tyle.
-Ale chyba zatańczysz ze swoich ulubionym Gryfonem?
-Hah tak dobrze...zatańczę z tobą!
-Czyli jestem pierwszy w kolejce?!
-Jasne!
-To ja chcę być drugi-powiedział Syriusz podchodząc do nich. Dobry humor Nikory uciekł bezpowrotnie- a w zasadzie o czym rozmawiamy?
-O balu-powiedział Remusik.
-To jak przemyślałaś moją propozycje ślicznotko?
-Prędzej wolałabym spotkać się z dementorami niż iść z tobą na bal! Jesteś najgłupszym gryfonem jakiegokolwiek widziałam!
-No już Nikoro- odparł Remusik tuląc ją do siebie- nie możesz wyjść z równowagi kto wie czy nie zabijesz mi przyjaciela.
-Oj chciałabym!
Wtedy podeszła do nich McGonagall zarządzając, że czas na ich wspólny szlaban.
Priscilla leżała na łóżku wzdychając. Dostała dzisiaj zaproszenie od kilku chłopców ze Slytherinu. Widziała także, że z innych domów chcieli ją zaprosić, ale ona nie tolerowała randek z głupimi Puchonami, wszystkowiedzącymi Krukonami lub cnotkami niewydymkami Gryfonami.
Wszystkich spławiała ponieważ czekała na zaproszenie tego jedynego,który cały czas gapił sie na tą rudą dziwkę Gryfonkę! Och Severusie! Dlaczego mnie nie zaprosisz?! Czy ja proszę o tak wiele?!
-Nie z pewnością nie-powiedziała Nikora przychodząc do pokoju. Była cała upaprana brokatem. Miała minę jakby chciała zabić wszystkich dookoła.
-Skąd wiesz o czym myślałam?
-Nie ważne. Pomóc ci z Severusem?
-Możesz...
-Dobra! To chodźmy!
-Stójcie!-krzyknęła Irria wchodząc do pokoju. Była uśmiechnięta i za rękę ciągnęła Xamilla...który miał na szyi ślady szminki.
-Co jest?
-Xamille-pisnęła- całował się z Francuzką! Juliett! Albo jakoś tak! No opowiadaj im!
Trzy pary oczu spojrzało na niego. Chłopak dalej był w swoim świecie. Jego oczy były zamglone. Cały czas myślał o pięknej francuzce z którą pójdzie na bal. Ach jakaż ona była piękna.
-No to opowiadaj!-krzyknęła Nikora.
-Czemu jesteś w brokacie?-spytała Irria która była wielką fanką brokatu. Miała każdy kolor w swojej walizce! Przecież kochała osładzać wszystko.
-To potem! Najpierw Xamille...no mów.
-Idę z nią na bal-westchnął i zaczął mówić o wszystkim.
Tak przy okazji szalonego Sylwestra! Dużo zabawy! Szczęśliwego Nowego Roku! Aby los wam sprzyjał! <3 <3
Wstała chwiejąc się lekko. Zauważyła, że jest w piżamie chociaż sobie nie przypominała, że sie przebierała. Zaczęła iść do pokoju wspólnego. Przed oczami migotały jej iskierki. Chyba była nietrzeźwa!
Stanęła na samym środku schodów i zobaczyła Nikorę...z Tomem? Ze starszym?!
-Mam halucynacje! Idę spać!-powiedziała Priscilla wracając się do swojego pokoju.
Nikora ogrzewała się przed ogniskiem. Przed chwilą skończyła zaprowadzać wszystkich pijanych uczniów do swoich pokojów. Co jak co ale Salazar Slytherin byłby dumny, że jego uczniowie potrafią robić najlepsze imprezy!
-Gorącej czekolady?-zapytał Tom podając dziewczynie jeden kubek.
-Ym dzięki za to...i za pomoc.
-Jestem prefektem...muszę przecież pilnować porządku.
-Hah dokładnie.
Dziewczyna popijała powoli gorącą czekoladę. Miała dość alkoholu chociaż i tak dużo jego nie wypiła. Gdy tak siedziała i rozmyślała nad jutrzejszym dniem Tom przyglądał się jej. Pamiętał jak jeszcze kilka lat temu zderzył się z nią na schodach. Była kiedyś wystraszoną szarą myszką o nieziemskim wyglądzie. Dalej była przepiękna oraz inteligentna...tylko, że teraz stała się odważniejsza i bardziej kobieca.
-Tom...ziemia do Toma-mówiła machając przed jego twarzą ręką.
-Wybacz....zamyśliłem się po prostu. O co pytałaś?
-Czy wiesz o co chodzi z tym wielkim wydarzeniem o, którym mówił dyrektor?
-Chodzi ci o tańce?
-O nie! Tańce? Eh...nie lubię tańców, najwyżej będę siedzieć w dormitorium.
Tom uśmiechnął się do siebie w duchu. No tak Nikora nie bywała imprezowiczką...jeszcze nie.
-Bo widzisz-zaczął mówić- uczestnicy turnieju trójmagicznego mają obowiązek rozpocząć bal tańcem.
-Co...? Czyli, że muszę szukać sobie partnera?!
-Spokojnie! To partner przyjdzie do ciebie.
-No dobra dobra...-ziewnęła zmęczona- idę spać, dobranoc Tommi.
Wstała z sofy i ucałowała chłopaka w polik. Nie wiedziała, że się on zarumienił dla niej był to zwykły gest i nieświadoma tego co zrobiła poszła do swojego pokoju.
Rano na śniadaniu rozeszła się wieść na temat balu. Wszyscy byli bardzo podekscytowani, a najbardziej dziewczyny, które patrzyły się na wybranków swego serca i czekając aż oni je zaproszą. Każdy mówił o balu, w co się ubierze i kto kogo zaprosi. Większość płci pięknej patrzyła na stół Slytherinu. Cóż prawdą było, że dziewczyny jak i chłopcy z domu Salzara Slytherinu szczycili się pięknym wyglądem oraz manierami. Oczywiście oprócz nich damskie spojrzenia wędrowały do stołu Gryffindoru, a konkretnie w miejsce gdzie siedzą Huncwoci. Każda chciałaby być zaproszoną przez Syriusza Blacka lub Jamesa Pottera.
-Ciekawe kto mnie zaprosi-mówiła zestresowana Irria.
-Spokojnie...-powiedziała Nikora zajadając chleb z czekoladą- jesteś ładna to szybko kogoś znajdziesz.
-Coś cię niepokoi...
Nikora westchnęła. Od jakiegoś czasu Syriusz Black molestował jej osobę, dlatego więc obawiała sie co dzisiaj odwali. Zawsze bywało tak, że to huncwoci byli pierwsi w Wielkiej Sali, a nie ona. Coś szykowali.
-Sądzę, że huncwoci coś odwalają...jestem uczulona na ich wygłupy.
-No skoro tak mówisz...
-Hej Nikora...-powiedział Arnold siadając obok blondynki- Irria słońce chcę ci coś wytłumaczyć.
-Nie! Po prostu zostaw mnie!
-Ale pszczółko!
-Dupa, a nie pszczółko!-powiedziała Irria.
Wkurzona wstała i odeszła szybko z Wielkiej Sali. Jej były patrzył się z szeroko otwarta buzią. Od kiedy Irria nazywa kogoś dupą?
-Od kiedy ona...
-Uczy się ode mnie-powiedziała dumnie Nikora i zatopiła się we własnych myślach.
Wtedy w Wielkiej Sali zrobiło się ciemno! Wszyscy spanikowali ale uspokoili się gdy usłyszeli dźwięk gitary. Wielki snop światła oświetlał postacie huncwotów. James trzymał mikrofon uśmiechając sie do stołu Gryfonów. Och wielki pan Potter tak zamierza poderwać cnotkę Lily.
Nikora tylko przelotnie na nich zerknęła chociaż rozbawił ją Remus, który grał na gitarze. Widać było, że nie czuł sie zadowolony z tej całej sytuacji. Peter bawił się trójkątem,a Syriusz..., a Syriusz stał z gitarą. Wyglądał jak kasanowa.
Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć gdy ujrzały huncwotów. Niektóre krzyczały ,,Kocham cię Syriusz, James'' co było irytujące więc Nikora wzięła książkę i zaczęła ją czytać ignorując otoczenie.
I zaczął się wielki koncert! Bruneci zaczęli śpiewać https://www.youtube.com/watch?v=EPo5wWmKEaI&app=desktop ( James Pitbulla, Syriusz tego murzyna...)
James zbliżył się do stołu Gryffindoru i śpiewał z uśmiechem dla Lily, której podarował czerwoną różę. Fanki huncwotów patrzyły wyczekująco na Syriusza, który małymi kroczkami grając na gitarze zbliżał się do stołu ślizgonów. Black stanął przed Nikorą, która ignorując go wczytała się w książkę. Zauważyła go dopiero gdy zaczął śpiewać. Dziewczyny dopiero co zaczęły krzyczeć i piszczeć. Cóż to był za koncert! Profesor McGonagall nic nie mogła zrobić gdyż fanki huncwotów zagradzały jej dojście do chłopców. Dyrektor tylko uśmiechał się zadowolony. Bułgarzy i Francuzi patrzyli sie zdziwieni na te zamieszanie. Nie byli pewni czy to jest normalne w Hogwarcie.
Gdy się skończył utwór Black uśmiechnął sie i skłonił do wszystkich po czym wyczarował duży bukiet czerwonych róż.
-Pójdziesz ze mną na bal, piękna panno?
Chwila ciszy. Dziewczyny kiwały do niej głowami krzyczały by odpowiedziała ,,TAK'' ale nic się nie działo. Chłopak szturchnął dziewczynę, a ta prawie mu przywaliła.
-Co ty chcesz ode mnie?
-Em pytałem się o coś...
-Wybacz...-powiedziała uśmiechnięta-zamyśliłam się...więc co chcesz mi powiedzieć.?
-Pójdziesz ze mną na bal?
-Oczywiście, że nie!
Syriusz tylko zaśmiał się wesoły i pokazał swój najlepszy uśmiech.
-Nie bądź taka-powiedział przysuwając się do niej.
-Jak? To, że nie chcę iść z takim gburem jak ty to nie oznacza, że jestem jakaś...
-Bardzo proszę...zaśpiewałem tobie!
-Nie lubię jak ktoś śpiewa.
-Moja droga!
Uklęknął na jedno kolano i pocałował rękę Nikory.
-Proszę cię byś rozważyła jeszcze moją propozycje.
-Mogę jedynie rozważyć to czy nie walnąć ciebie z patelni Priscilli.
-To w takim razie z kim idziesz na ten bal?! Lepszej partii nie znajdziesz!
-W zasadzie to...-powiedział Tom obejmując Nikorę ramieniem- ona ma już kogoś, a mój przyjaciel poprosił bym ją pilnował dlatego więc Gryfoniku zjeżdżaj z naszego stołu.
Syriusz nie przestraszył się starszego Ślizgona. Tylko uroczo się uśmiechnął. Nikora zignorowała go i zaczęła serwetką wycierać usta. Gryfona wtedy olśniło i zabrał jej serwetkę całując ją dokładnie w te samo miejsce gdzie przed chwilą były usta Ślizgonki.
-Zostawię to na pamiątkę, moja piękna.
Odszedł, a dziewczyny zaczęły mdleć i chichotać. To był niezły pokaz!
-Myślałam, że padnę ze śmiechu-powiedziała Irria siadając na swoim miejscu.
-A ty gdzie byłaś?
-Chciałam iść do łazienki ale ich pokaz mnie zatrzymał...postarał się Syriusz...
-Irria! Pamiętaj! Nie umówię się z żadnym głupim Gryfonem! Mam swój honor...
-Ale uroczo cię zaprosił to było takie ahhh....
-Aż mi niedobrze przez was.
Wtem do ich stołu podszedł Damien Gilles. Uśmiechnął się promiennie do dziewczyn.
-Nikora...-powiedział niepewnie.
-Tak?
-Jak się nazywa twa jakże urocza i piękna przyjaciółka.
Irria w tym czasie zrobiła się cała czerwona na twarzy.
-Irria Black.
-A zatem...-wyjął zza ucha Irri czerwoną różę- poszłabyś ze mną na bal?
-Jasne!
Arnold słysząc to wypluł całą zawartość soku dyniowego ze swojej buzi na twarz Lucjusza i Severusa,, którzy siedzieli naprzeciwko niego.
-Ktoś tu chyba jest zazdrosny-powiedziała cicho brunetka.
-O tak i dobrze mu-odpowiedziała Irria.
Irria i Damien spacerowali po Hogwarcie. Doskonale się dogadywała z tym Francuzem i stwierdziła, że jest lepszy od Arnolda. Za to Nikora szła za nimi jak cień jako obstawa w razie co bo niewiadomo co by strzeliło do głowy Yaxleya. Mógłby zaatakować biednego Damiena i co w wtedy?
-Irria-jęknęła Nikora- muszę iść na szlaban z Blackiem! Musisz teraz sama sie pilnować!
-Dobrze! Dzięki!
-No problem...
Dziewczyna szła na szlaban. Ach jak tego nienawidziła! Już na samą myśl o Blacku źle jej się robiło.
-Nikora!
-O Tom...co robisz?-spytała.
-Idziesz na szlaban? Chciałbym się tylko coś ciebie spytać.
-No dobra mów...w gruncie rzeczy wolę się spóźnić.
-Pójdziesz ze mną na ten bal? Bo ty i ja nie lubimy tańców więc po prostu posiedzimy z 10 minut i zerwiemy się?
-Hm...zgoda! Ktoś kto dobrze myśli! Eh to ja lecę!
-Papa....
Szła do sali transmutacji i spotkała swojego ulubionego gryfona. Remusa,który uśmiechnął się do niej stojąc przed salą.
-Hej księżniczko-powiedział i przytulił się do Nikory.
-Hej Remusku. Nie wierze, że wrobili ciebie w śpiewanie damskiego chórku-zachichotała.
-Oj no co? Gdybym wiedział, że Syriusz chce śpiewać tobie to bym nie brał w tym udziału.
-Ktoś tu jest zazdrosny...
-Nie prawda! Po prostu no...-zrobił się cały czerwony na twarz. Po chwili odchrząknął i zaczął mówić opanowany- może zechciałabyś ze mną iść na ten bal?
-Ym...ja już idę z kimś Remus.
-Och...-spuścił głowę lekko przybity- z Syriuszem?
-Nie oczywiście, że nie! To ktoś ze Slytherinu...idziemy tam tylko by się pokazać nic więcej.
-Pokazać się jako para?
-Oj Remus! Chyba za dużo przebywania z Syriuszem wpływa na twój iloraz inteligencji!
-No bo no...
-Trójka uczestników ma rozpocząć bal tańcem, zatańczymy chwile posiedzimy i się zmywamy to tyle.
-Ale chyba zatańczysz ze swoich ulubionym Gryfonem?
-Hah tak dobrze...zatańczę z tobą!
-Czyli jestem pierwszy w kolejce?!
-Jasne!
-To ja chcę być drugi-powiedział Syriusz podchodząc do nich. Dobry humor Nikory uciekł bezpowrotnie- a w zasadzie o czym rozmawiamy?
-O balu-powiedział Remusik.
-To jak przemyślałaś moją propozycje ślicznotko?
-Prędzej wolałabym spotkać się z dementorami niż iść z tobą na bal! Jesteś najgłupszym gryfonem jakiegokolwiek widziałam!
-No już Nikoro- odparł Remusik tuląc ją do siebie- nie możesz wyjść z równowagi kto wie czy nie zabijesz mi przyjaciela.
-Oj chciałabym!
Wtedy podeszła do nich McGonagall zarządzając, że czas na ich wspólny szlaban.
Priscilla leżała na łóżku wzdychając. Dostała dzisiaj zaproszenie od kilku chłopców ze Slytherinu. Widziała także, że z innych domów chcieli ją zaprosić, ale ona nie tolerowała randek z głupimi Puchonami, wszystkowiedzącymi Krukonami lub cnotkami niewydymkami Gryfonami.
Wszystkich spławiała ponieważ czekała na zaproszenie tego jedynego,który cały czas gapił sie na tą rudą dziwkę Gryfonkę! Och Severusie! Dlaczego mnie nie zaprosisz?! Czy ja proszę o tak wiele?!
-Nie z pewnością nie-powiedziała Nikora przychodząc do pokoju. Była cała upaprana brokatem. Miała minę jakby chciała zabić wszystkich dookoła.
-Skąd wiesz o czym myślałam?
-Nie ważne. Pomóc ci z Severusem?
-Możesz...
-Dobra! To chodźmy!
-Stójcie!-krzyknęła Irria wchodząc do pokoju. Była uśmiechnięta i za rękę ciągnęła Xamilla...który miał na szyi ślady szminki.
-Co jest?
-Xamille-pisnęła- całował się z Francuzką! Juliett! Albo jakoś tak! No opowiadaj im!
Trzy pary oczu spojrzało na niego. Chłopak dalej był w swoim świecie. Jego oczy były zamglone. Cały czas myślał o pięknej francuzce z którą pójdzie na bal. Ach jakaż ona była piękna.
-No to opowiadaj!-krzyknęła Nikora.
-Czemu jesteś w brokacie?-spytała Irria która była wielką fanką brokatu. Miała każdy kolor w swojej walizce! Przecież kochała osładzać wszystko.
-To potem! Najpierw Xamille...no mów.
-Idę z nią na bal-westchnął i zaczął mówić o wszystkim.
Tak przy okazji szalonego Sylwestra! Dużo zabawy! Szczęśliwego Nowego Roku! Aby los wam sprzyjał! <3 <3
czwartek, 25 grudnia 2014
Rozdział 8
Nikora podeszła do Priscilli i Irri, które chowały się za kolumnami.
-Kogo szpiegujemy?
-Xamilla-odparła Irria- widzisz? Rozmawia z francuzkami! Pewnie sie zabujał!
-No tak-powiedziała Nikora- on wręcz ubóstwia Francję.
-Serio?-spytała Priscilla-Mi chyba nic o tym nie mówił...o kurde idzie tu!
Chłopak pożegnał się z Francuzkami i poszedł do swoich przyjaciółek. Widział je z daleka! I one chciały go szpiegować.
-Co mnie szpiegujecie tak perfidnie?
-Ja tu tylko przechodziłam!
-Tak jasne...Nikora! Czy ty nie powinnaś już spać?
-Pfff-prychnęła- a co ja dziecko?
-Nie, ale jutro pierwsza runda turnieju.
-O kurde! To ja lece!
-Tak papa....
Irria uśmiechnęła się podejrzanie do Priscilli.
-To jak sie ta laska nazywa?
-Juliett i nic wam więcej nie powiem.
Nad ranem była wielka krzątanina! Wszyscy byli podekscytowani zbliżającym się turniejem i brakiem lekcji. Zaraz po śniadaniu Nikora wraz z resztą uczestników wybrali się do namiotu by się przygotować do pierwszego zadania.
-Moi drodzy!-powiedział dyrektor wchodząc do namiotu. Przyprowadził ze sobą jakąś blondynkę. Wyglądała jakby ukończyła dopiero co Hogwart co było oczywiście prawdą. Uśmiechnęła się do nich swoimi czerwonymi ustami i poprawiła żakiet z piór.
-Jestem Rita Skeeter i mam przeprowadzić z wami wywiad przed rozpoczęciem pierwszego zadania! No więc kto pierwszy!-powiedziała rozchichotana.
Nikora zmierzyła ją przeszywającym spojrzeniem. Co jak co ale była totalną debilką. To było widać i słychać.
-O to może ty śliczny Francuski chłopcze-powiedziała zalotnie i zaprowadziła Damiena do pomieszczenia obok.
Czerwonooka się zmieszała. Nie zamierzała odpowiadać na głupie pytania tej babie. Najwyżej skłamie!
Po chwili Damien wyszedł wstrząśnięty z pokoiku. Chyba wystraszył sie tej baby. Miał minę jakby chciała mu sie dobrać do gaci ale nie dałaby rady...gdy tutaj jest tyle osób.
-Kto następny?-spytał dyrektor.
-Ja pójdę chcę mieć to z głowy!
Dziewczyna poszła do Rity. Ta gestem wskazała by usiadła w puchowym fotelu. Tak też zrobiła i patrzyła się na samo piszące pióro.
-No więc moja droga! Nazywasz się Nikora Rosier...dość niespotykane imię...twoja mama miała coś z głową?
-Och...-wysyczała- zapewniam panią, że moja mama miała dobrze z głową.
-No dobrze, a więc jesteś tu! Na Turnieju Trójmagicznym! Stresujesz się?
-Nie.
-Ani trochę? Och każdy się czegoś boi lub stresuje! To normalna rzecz! A ja muszę poznać wasze małe sekrety.
-No dobra...a więc o co chodzi?
-Nie czujesz, że nie dasz rady? Może jesteś tylko małą słodką laleczką,która nie da sobie radę.
Nikora zaśmiała się. Rita oceniła ją tak samo jak Remus no prawie tak samo.
-Proszę mi wybaczyć-powiedziała po chwili- ale ja się nie boję, nawet jeśli to nie mogę i tak zrezygnować.
-Jesteś podekscytowana tym wszystkim?
-Oczywiście.
-A twoi rodzice? Jak przyjmują fakt, że farbujesz włosy i nosisz kolorowe soczewki? Czyżby to przez to, że jesteś tak naprawdę brzydka?
-Ja wcale nie farbuje włosów-powiedziała spokojnie-ten kolor mam po mojej matce, a ona raczej sie nie farbowała.
-A oczy? Nie przypominam sobie by ktoś posiadał czerwone oczy! Jak u demona!
-Tego to nawet ja sama nie wiem.
-A chłopcy? Masz jakiegoś?
-Oczywiście, że nie. Nawet nie myślę by sie pobrać.
-Jesteś czystej krwi czarownicą i do tego jesteś w Slytherinie! Czy gardzisz czarodziejami pochodzenia mugolskiego?
-Co to za pytanie? Oczywiście, że nie! Dla mnie to jest okrutne! Gdyby nie oni lub czarodzieje pół krwi to by czarodzieje przestali istnieć...
-Och no rozumiem rozumiem jesteś interesująca ale nie za bardzo. Udajesz pewną siebie! Hoho-zaśmiała sie blondyna- ale wiem jaka jesteś na prawdę! Boisz się wszystkiego! Po prostu udajesz!
-Miło mi się rozmawiało.
Wstała powoli nie słuchając Ritty. Miała w nosie jej głupie pytania i przemyślenia na temat osoby Nikory. Gdy wyszła z pokoiku od razu ktoś ją mocno przytulił. Nie wiedziała kto, poczuła tylko intensywny zapach róż.
-Hah przyszedłem życzyć ci szczęścia-powiedział chłopak,który okazał sie Syriuszem Blackiem z dużym bukietem róż.
-Em...nie musiałeś.
-Proszę...to dla ciebie!-dał jej róże w ręce- byś się nie bała.
-Ale ja się nie boję...
-O Nikora..mam dla ciebie lilię...-powiedział Remus stając obok Syriusza- a ty tu co robisz?
-Chciałem podopingować Nikorę.
-Eh- Lupin podał bukiet lili dziewczynie. Oboje byli mili więc nie chciała ich chamsko spławić dlatego więc uśmiechnęła się i ładnie podziękowała.
-Och to było rozkoszne!-krzyknęła Rita- zrobiłam kilka zdjęć! Zakazana miłość! Trójkąt! Jestem genialna!
-Ale ja z nimi nie chodzę!
-Jak to nie? Przecież to widać!
-Czy ty na prawdę jesteś tak głupia czy to po prostu naturalny blond...
Rita otworzyła szeroko oczy i usta. Syriusz zaczął się śmiać jak na Huncwota przystało, Remus patrzył się z nie dowierzeniem, a reszta uczestników próbowała stłumić śmiech nawet Dumbeldore.
-Posłuchaj...-zaczęła blondynka.
-Nie martw zawsze możesz pofarbować włosy, fakt faktem głupoty swej nie zatuszujesz.
I wtedy Syriusz zaczął płakać ze śmiechu. Oparł się o Remusa i nie mógł wytrzymać. Ta dziewczyna potrafiła go wkurzyć, rozśmieszyć, a nawet i podniecić.
-Nikora jesteś wielka!-powiedział.
-No dobrze dobrze spokój!-krzyknął dyrektor- proszę by wszyscy goście opuścili namiot! Muszę wyjaśnicć zasady naszym uczestnikom.
Chłopcy wyszli szybko z namiotu. Można było słyszeć śmiech Syriusza i to jak komplementuje Nikorę przez co lekko się zarumieniła.
-Każdy z was wylosuje komnatę z jakimś potworem-tłumaczył dyrektor-musicie zdobyć złoty przedmiot, który będzie wskazówką do kolejnego zadania, zrozumiano?
Wszyscy pokiwali głową. Albus podszedł do Damiena z sakiewką. Chłopak włożył rękę i po chwili ją wyjął. Na jego dłoni leżała mała miniaturka niegroźnego smoka.
-Gratuluję panie Gilles, wylosował pan smoka walijskiego.
Następna była Nastia Petrowa. Wyciągnęła z sakiewki Wyrmę. Dyrektor w tym samym czasie spojrzał wystraszony na Nikorę. Został ostatni potwór. Ostatni i najgroźniejszy.
Nikora patrzyła się na miniaturkę węża w swojej dłoni. Wydawał sie mały i bezbronny.
-Bazyliszek, powodzenia moja droga, no dobrze! Pierwszy zawodnik to Damien Gilles! Proszę za nami!
Tak oto Nastia i Nikora zostały same. Czerwono oka usiadła w fotelu i patrzyła się na bukiet róż i lili. Postanowiła zająć jakoś swoje myśli i uplotła wianuszek ,który po chwili ubrała na głowę. Chciała by dodał jej jakoś otuchy gdyż te czekanie było dla niej nie do zniesienia.
Po godzinie przyszedł dyrektor. Nastia i Damon przeszli pierwsze zadanie i została tylko ona. Albus Dumbeldore uśmiechnął się do niej miło.
-Spokojnie dasz radę-powiedział- jesteś tak odważna jak Gryfoni! Wierze w ciebie.
-Dziękuję panie dyrektorze...
-Czy to wianuszek z kwiatów od Blacka i Lupina?
-A tak...musiałam coś porobić gdy tak czekałam...eh rozumie pan.
-Doskonale, a zatem życzę ci powodzenia!
Dziewczyna weszła do jakiejś komnaty. Dosyć zarośniętej komnaty. Wszędzie były lustra pokazując jej odbicie. Zrobiła pierwszy krok i poczuła jakiś muł. To bagna! Takie jakby bagna...zatem musi uważać na węża.
Wyjęła ostrożnie swoją różdżkę. Postanowiła nie oświetlać pomieszczenia ponieważ Bazyliszek może przez to ją szybciej wykryć. Zaczęła chodzić powoli po ciemnym pomieszczeniu słysząc jakieś syczenie. Zrobiła krok na przód i poczuła, że stanęła na czymś dziwnym. Krzyknęła głośno, chciała się zawrócić i wtedy upadła. Zobaczyła nad sobą ogromną paszcze bestii. Bazyliszek otworzył szeroko gębę ukazując swoje żółte szpiczaste zęby. Już gotował się do ataku gdy wydarzyła się dziwna rzecz!
Syriusz Black siedział razem z resztą Huncwotów w pierwszym rzędzie oglądając zmagania uczniów. Nadszedł czas na Nikorę. Obawiał się trochę o nią ale wiedział, że to silna laska. Westchną. Och gdyby udało mu się z nią umówić. Spławia go tak jak Lily Jamesa dla tego Smarkolusa!
-O już weszła!-powiedział Remus lekko spięty.
Syriusz spojrzał na Nikorę. Uczestnicy nie widzieli swoje odbicia, a osoby zza luster widziały ich poczynani. Chłopak obserwował zachwycony każdy jej ruch. Zastanawiał się czy szybko jej pójdzie.
-O mój boże!-krzyknął mu do ucha Remus.
-Co się drżesz!
-Nikora...
I wtedy zobaczył to! Ogromny gad otwierał swoją paszczę by pożreć ją! Każdy z widzów krzyczał wystraszony! Ktoś wzywał dyrektora by jej pomógł i wtedy wydarzyła się rzecz niesłychana. Dziewczyna zaczęła syczeć, a wąż patrzył się na nią jak zachipnotyzowany. Syriusz nie wiedział co to znaczy, nie rozumiał.
-O kurde-zaczął Potter- ej Remus czy mi sie wydaje czy ona jest..
-Bo jest...
-Czym do cholery jest?!-spytał roztrzęsiony Syriusz.
-Wężousta.
Nikora stanęła powoli i przyglądała się wężowi. Nie był wcale taki straszny.
-Jest tu coś złotego?-zapytała.
-A chodzi ci o jajko?-wysyczał wąż- tak mam je...chodź za mną, nie wiedziałem, że potrafisz mówić moim językiem.
-Hah ja też nie...jesteś fajny...
-Jestem kobietom! Proszę o szacunek!
-Dobrze...wybacz.
Nikora nie zdawała sobie sprawy z tego, że za lustrami obserwatorzy wydarzeń krzyczą na całe gardło albo siedzą cicho. Ale jedno mówili ,,Dziedzic Slytherina'' i wtedy pokazał sie Salazar.
-No nieźle mała-wysyczał- któż by się spodziewał takiego talentu po tobie?
-Ja na pewno nie...
-To bierz jajko i uciekamy! Masz póki co najlepszy czas!
Dziewczyna wzięła złote jajo i przyglądała mu się. To ma być ta wskazówka? Jakaś marna ale trzeba spróbować. Gdy wyszła z komnaty słyszała wiwaty. Podeszli do niej Slytheryńczycy i wzięli ją na swoje ramiona! Zaczęli śpiewać zadowoleni aż do samego zamku.
W pokoju wspólnym ślizgonów odbywała się gruba impreza! Na prawdę gruba! Lucjusz Malfoy przyniósł trochę alkoholu...mniej więcej z dziesięć skrzynek. Każdy świętował na początku ale później zostali pięcio, sześcio i siedmioroczniacy. Arnold wypił tyle z Lucjuszem, że leżeli pod stołem. Irria siedziała z Xamillem i śmieli sie z byle powodu popijając whisky. Priscilla...całkiem pijana dobierała sie do spodni Severusa, który nie ogarniał świata. Nikora tylko śmiała się z nich. Postanowiła, że wypije jeszcze jednego drinka i zaprowadzi całą resztę do ich pokojów zanim się rozmnożą albo stanie sie im krzywda.
-Nikora...
Obok niej usiadł Tom. Uśmiechnął się do niej lekko. Rzadko się uśmiechał więc to była nowość.
-Wiesz, że teraz wszyscy nazywają cię dziedzicem Slytherina?
-Jakoś mnie to nie obchodzi...
-Wężoustymi są najpotężniejsi czarodzieje lub czarownice.
-No to dobrze!
-Posłuchaj chciałem sie ciebie zapytać czy...
-Poczekaj...-spojrzała na Priscille, która już prawie rozpieła Severusowi spodnie- wybacz ale dokończymy tą rozmowę kiedy indziej...pomożesz mi ich pozbierać?
-Jasne!
-Priscilla! Nie ładnie tak!
Tak w ogóle to Wesołych Świąt (ach te moje spóźnienie xD) Mam nadzieje , że się najedliście! I jesteście zadowoleni z tego prezentów! ^^ Obyście byli zdrowi i silni by dalej czytać te wypocinki
-Kogo szpiegujemy?
-Xamilla-odparła Irria- widzisz? Rozmawia z francuzkami! Pewnie sie zabujał!
-No tak-powiedziała Nikora- on wręcz ubóstwia Francję.
-Serio?-spytała Priscilla-Mi chyba nic o tym nie mówił...o kurde idzie tu!
Chłopak pożegnał się z Francuzkami i poszedł do swoich przyjaciółek. Widział je z daleka! I one chciały go szpiegować.
-Co mnie szpiegujecie tak perfidnie?
-Ja tu tylko przechodziłam!
-Tak jasne...Nikora! Czy ty nie powinnaś już spać?
-Pfff-prychnęła- a co ja dziecko?
-Nie, ale jutro pierwsza runda turnieju.
-O kurde! To ja lece!
-Tak papa....
Irria uśmiechnęła się podejrzanie do Priscilli.
-To jak sie ta laska nazywa?
-Juliett i nic wam więcej nie powiem.
Nad ranem była wielka krzątanina! Wszyscy byli podekscytowani zbliżającym się turniejem i brakiem lekcji. Zaraz po śniadaniu Nikora wraz z resztą uczestników wybrali się do namiotu by się przygotować do pierwszego zadania.
-Moi drodzy!-powiedział dyrektor wchodząc do namiotu. Przyprowadził ze sobą jakąś blondynkę. Wyglądała jakby ukończyła dopiero co Hogwart co było oczywiście prawdą. Uśmiechnęła się do nich swoimi czerwonymi ustami i poprawiła żakiet z piór.
-Jestem Rita Skeeter i mam przeprowadzić z wami wywiad przed rozpoczęciem pierwszego zadania! No więc kto pierwszy!-powiedziała rozchichotana.
Nikora zmierzyła ją przeszywającym spojrzeniem. Co jak co ale była totalną debilką. To było widać i słychać.
-O to może ty śliczny Francuski chłopcze-powiedziała zalotnie i zaprowadziła Damiena do pomieszczenia obok.
Czerwonooka się zmieszała. Nie zamierzała odpowiadać na głupie pytania tej babie. Najwyżej skłamie!
Po chwili Damien wyszedł wstrząśnięty z pokoiku. Chyba wystraszył sie tej baby. Miał minę jakby chciała mu sie dobrać do gaci ale nie dałaby rady...gdy tutaj jest tyle osób.
-Kto następny?-spytał dyrektor.
-Ja pójdę chcę mieć to z głowy!
Dziewczyna poszła do Rity. Ta gestem wskazała by usiadła w puchowym fotelu. Tak też zrobiła i patrzyła się na samo piszące pióro.
-No więc moja droga! Nazywasz się Nikora Rosier...dość niespotykane imię...twoja mama miała coś z głową?
-Och...-wysyczała- zapewniam panią, że moja mama miała dobrze z głową.
-No dobrze, a więc jesteś tu! Na Turnieju Trójmagicznym! Stresujesz się?
-Nie.
-Ani trochę? Och każdy się czegoś boi lub stresuje! To normalna rzecz! A ja muszę poznać wasze małe sekrety.
-No dobra...a więc o co chodzi?
-Nie czujesz, że nie dasz rady? Może jesteś tylko małą słodką laleczką,która nie da sobie radę.
Nikora zaśmiała się. Rita oceniła ją tak samo jak Remus no prawie tak samo.
-Proszę mi wybaczyć-powiedziała po chwili- ale ja się nie boję, nawet jeśli to nie mogę i tak zrezygnować.
-Jesteś podekscytowana tym wszystkim?
-Oczywiście.
-A twoi rodzice? Jak przyjmują fakt, że farbujesz włosy i nosisz kolorowe soczewki? Czyżby to przez to, że jesteś tak naprawdę brzydka?
-Ja wcale nie farbuje włosów-powiedziała spokojnie-ten kolor mam po mojej matce, a ona raczej sie nie farbowała.
-A oczy? Nie przypominam sobie by ktoś posiadał czerwone oczy! Jak u demona!
-Tego to nawet ja sama nie wiem.
-A chłopcy? Masz jakiegoś?
-Oczywiście, że nie. Nawet nie myślę by sie pobrać.
-Jesteś czystej krwi czarownicą i do tego jesteś w Slytherinie! Czy gardzisz czarodziejami pochodzenia mugolskiego?
-Co to za pytanie? Oczywiście, że nie! Dla mnie to jest okrutne! Gdyby nie oni lub czarodzieje pół krwi to by czarodzieje przestali istnieć...
-Och no rozumiem rozumiem jesteś interesująca ale nie za bardzo. Udajesz pewną siebie! Hoho-zaśmiała sie blondyna- ale wiem jaka jesteś na prawdę! Boisz się wszystkiego! Po prostu udajesz!
-Miło mi się rozmawiało.
Wstała powoli nie słuchając Ritty. Miała w nosie jej głupie pytania i przemyślenia na temat osoby Nikory. Gdy wyszła z pokoiku od razu ktoś ją mocno przytulił. Nie wiedziała kto, poczuła tylko intensywny zapach róż.
-Hah przyszedłem życzyć ci szczęścia-powiedział chłopak,który okazał sie Syriuszem Blackiem z dużym bukietem róż.
-Em...nie musiałeś.
-Proszę...to dla ciebie!-dał jej róże w ręce- byś się nie bała.
-Ale ja się nie boję...
-O Nikora..mam dla ciebie lilię...-powiedział Remus stając obok Syriusza- a ty tu co robisz?
-Chciałem podopingować Nikorę.
-Eh- Lupin podał bukiet lili dziewczynie. Oboje byli mili więc nie chciała ich chamsko spławić dlatego więc uśmiechnęła się i ładnie podziękowała.
-Och to było rozkoszne!-krzyknęła Rita- zrobiłam kilka zdjęć! Zakazana miłość! Trójkąt! Jestem genialna!
-Ale ja z nimi nie chodzę!
-Jak to nie? Przecież to widać!
-Czy ty na prawdę jesteś tak głupia czy to po prostu naturalny blond...
Rita otworzyła szeroko oczy i usta. Syriusz zaczął się śmiać jak na Huncwota przystało, Remus patrzył się z nie dowierzeniem, a reszta uczestników próbowała stłumić śmiech nawet Dumbeldore.
-Posłuchaj...-zaczęła blondynka.
-Nie martw zawsze możesz pofarbować włosy, fakt faktem głupoty swej nie zatuszujesz.
I wtedy Syriusz zaczął płakać ze śmiechu. Oparł się o Remusa i nie mógł wytrzymać. Ta dziewczyna potrafiła go wkurzyć, rozśmieszyć, a nawet i podniecić.
-Nikora jesteś wielka!-powiedział.
-No dobrze dobrze spokój!-krzyknął dyrektor- proszę by wszyscy goście opuścili namiot! Muszę wyjaśnicć zasady naszym uczestnikom.
Chłopcy wyszli szybko z namiotu. Można było słyszeć śmiech Syriusza i to jak komplementuje Nikorę przez co lekko się zarumieniła.
-Każdy z was wylosuje komnatę z jakimś potworem-tłumaczył dyrektor-musicie zdobyć złoty przedmiot, który będzie wskazówką do kolejnego zadania, zrozumiano?
Wszyscy pokiwali głową. Albus podszedł do Damiena z sakiewką. Chłopak włożył rękę i po chwili ją wyjął. Na jego dłoni leżała mała miniaturka niegroźnego smoka.
-Gratuluję panie Gilles, wylosował pan smoka walijskiego.
Następna była Nastia Petrowa. Wyciągnęła z sakiewki Wyrmę. Dyrektor w tym samym czasie spojrzał wystraszony na Nikorę. Został ostatni potwór. Ostatni i najgroźniejszy.
Nikora patrzyła się na miniaturkę węża w swojej dłoni. Wydawał sie mały i bezbronny.
-Bazyliszek, powodzenia moja droga, no dobrze! Pierwszy zawodnik to Damien Gilles! Proszę za nami!
Tak oto Nastia i Nikora zostały same. Czerwono oka usiadła w fotelu i patrzyła się na bukiet róż i lili. Postanowiła zająć jakoś swoje myśli i uplotła wianuszek ,który po chwili ubrała na głowę. Chciała by dodał jej jakoś otuchy gdyż te czekanie było dla niej nie do zniesienia.
Po godzinie przyszedł dyrektor. Nastia i Damon przeszli pierwsze zadanie i została tylko ona. Albus Dumbeldore uśmiechnął się do niej miło.
-Spokojnie dasz radę-powiedział- jesteś tak odważna jak Gryfoni! Wierze w ciebie.
-Dziękuję panie dyrektorze...
-Czy to wianuszek z kwiatów od Blacka i Lupina?
-A tak...musiałam coś porobić gdy tak czekałam...eh rozumie pan.
-Doskonale, a zatem życzę ci powodzenia!
Dziewczyna weszła do jakiejś komnaty. Dosyć zarośniętej komnaty. Wszędzie były lustra pokazując jej odbicie. Zrobiła pierwszy krok i poczuła jakiś muł. To bagna! Takie jakby bagna...zatem musi uważać na węża.
Wyjęła ostrożnie swoją różdżkę. Postanowiła nie oświetlać pomieszczenia ponieważ Bazyliszek może przez to ją szybciej wykryć. Zaczęła chodzić powoli po ciemnym pomieszczeniu słysząc jakieś syczenie. Zrobiła krok na przód i poczuła, że stanęła na czymś dziwnym. Krzyknęła głośno, chciała się zawrócić i wtedy upadła. Zobaczyła nad sobą ogromną paszcze bestii. Bazyliszek otworzył szeroko gębę ukazując swoje żółte szpiczaste zęby. Już gotował się do ataku gdy wydarzyła się dziwna rzecz!
Syriusz Black siedział razem z resztą Huncwotów w pierwszym rzędzie oglądając zmagania uczniów. Nadszedł czas na Nikorę. Obawiał się trochę o nią ale wiedział, że to silna laska. Westchną. Och gdyby udało mu się z nią umówić. Spławia go tak jak Lily Jamesa dla tego Smarkolusa!
-O już weszła!-powiedział Remus lekko spięty.
Syriusz spojrzał na Nikorę. Uczestnicy nie widzieli swoje odbicia, a osoby zza luster widziały ich poczynani. Chłopak obserwował zachwycony każdy jej ruch. Zastanawiał się czy szybko jej pójdzie.
-O mój boże!-krzyknął mu do ucha Remus.
-Co się drżesz!
-Nikora...
I wtedy zobaczył to! Ogromny gad otwierał swoją paszczę by pożreć ją! Każdy z widzów krzyczał wystraszony! Ktoś wzywał dyrektora by jej pomógł i wtedy wydarzyła się rzecz niesłychana. Dziewczyna zaczęła syczeć, a wąż patrzył się na nią jak zachipnotyzowany. Syriusz nie wiedział co to znaczy, nie rozumiał.
-O kurde-zaczął Potter- ej Remus czy mi sie wydaje czy ona jest..
-Bo jest...
-Czym do cholery jest?!-spytał roztrzęsiony Syriusz.
-Wężousta.
Nikora stanęła powoli i przyglądała się wężowi. Nie był wcale taki straszny.
-Jest tu coś złotego?-zapytała.
-A chodzi ci o jajko?-wysyczał wąż- tak mam je...chodź za mną, nie wiedziałem, że potrafisz mówić moim językiem.
-Hah ja też nie...jesteś fajny...
-Jestem kobietom! Proszę o szacunek!
-Dobrze...wybacz.
Nikora nie zdawała sobie sprawy z tego, że za lustrami obserwatorzy wydarzeń krzyczą na całe gardło albo siedzą cicho. Ale jedno mówili ,,Dziedzic Slytherina'' i wtedy pokazał sie Salazar.
-No nieźle mała-wysyczał- któż by się spodziewał takiego talentu po tobie?
-Ja na pewno nie...
-To bierz jajko i uciekamy! Masz póki co najlepszy czas!
Dziewczyna wzięła złote jajo i przyglądała mu się. To ma być ta wskazówka? Jakaś marna ale trzeba spróbować. Gdy wyszła z komnaty słyszała wiwaty. Podeszli do niej Slytheryńczycy i wzięli ją na swoje ramiona! Zaczęli śpiewać zadowoleni aż do samego zamku.
W pokoju wspólnym ślizgonów odbywała się gruba impreza! Na prawdę gruba! Lucjusz Malfoy przyniósł trochę alkoholu...mniej więcej z dziesięć skrzynek. Każdy świętował na początku ale później zostali pięcio, sześcio i siedmioroczniacy. Arnold wypił tyle z Lucjuszem, że leżeli pod stołem. Irria siedziała z Xamillem i śmieli sie z byle powodu popijając whisky. Priscilla...całkiem pijana dobierała sie do spodni Severusa, który nie ogarniał świata. Nikora tylko śmiała się z nich. Postanowiła, że wypije jeszcze jednego drinka i zaprowadzi całą resztę do ich pokojów zanim się rozmnożą albo stanie sie im krzywda.
-Nikora...
Obok niej usiadł Tom. Uśmiechnął się do niej lekko. Rzadko się uśmiechał więc to była nowość.
-Wiesz, że teraz wszyscy nazywają cię dziedzicem Slytherina?
-Jakoś mnie to nie obchodzi...
-Wężoustymi są najpotężniejsi czarodzieje lub czarownice.
-No to dobrze!
-Posłuchaj chciałem sie ciebie zapytać czy...
-Poczekaj...-spojrzała na Priscille, która już prawie rozpieła Severusowi spodnie- wybacz ale dokończymy tą rozmowę kiedy indziej...pomożesz mi ich pozbierać?
-Jasne!
-Priscilla! Nie ładnie tak!
Tak w ogóle to Wesołych Świąt (ach te moje spóźnienie xD) Mam nadzieje , że się najedliście! I jesteście zadowoleni z tego prezentów! ^^ Obyście byli zdrowi i silni by dalej czytać te wypocinki
sobota, 13 grudnia 2014
Rozdział 7
-Co to miało być ja się pytam?!-wrzesczała profesor McGonagall- bić się w szkole!? Powinnieście być wyrzuceni! Zachowywaliście się karygodnie! Horacy co zrobimy z nimi?
Horacy Slughorn spojrzał na swoje wychowanki. Siedzieli w gabinecie profesor McGonagall. Syriusz, Lily, Irria i Nikora. Pani Minewra cały czas krzyczała na nich za karygodne zachowanie.
-Na pewno muszą jakoś to odpracować, może w bibliotece? Trzeba tam wyczyścić-odpowiedział opiekun Slytherinu- Nikora i Irria posprzątacie...
-Wybacz, że się wtrące ale sądzę by inaczej sie podzielić. Irria z Lily, a Syriusz z Nikorą. Wolałabym by sie do siebie przyzywczaili, to ma być dla nich kara!
-Jak dla mnie nie będzie- powiedział cicho Syriusz puszczając oczko Nikorze.
-Ale pani profesor! Ja z nim nie wytrzymam!-krzyknęła Nikora.
-Mogłaś o tym wcześniej pomyśleć zanim go pobiłaś! Wasz szlaban zacznie się za godzinę i Slytherin jak i Gryffindor mają odebrane po 50 punktów od każdego z was.
-No ale...
-Panno Evans, proszę ze mną nie dyskutować. Możecie się rozejść!
Nikora i Irria wstały powoli. Ta kara będzie okropna! Irria ma być z tą rudą małpą! Co za pech życiowy!
-Posłuchaj nie zamierzam siedzieć z tym dupkiem! Musze się na czymś wyrzyć!-krzykneła brunetka.
-EJ spokojnie...może na ścianie?
-Dobry pomysł...chociaż wolę zniszczyć jemu tą piękną buźkę!
-Kogo piękną buźkę?-spytał Regulus podchodząc do nich- niezły pokaza dałyście! Każdy o tym mówi!
-Nie mów o tym-powiedziała Irria patrząc sie na wkurzoną Nikorę- i radzę ci się do niej nie zbliżać, ma mieć szlaban z twoim bratem. Ona prędzej mu skopie tyłek!
-Ej ej ej.....zdradzasz mnie z moim bratem?!
-Czy wy w rodzinie musicie być tacy bezpośredni?!-wywarczała brunetka, która była cała czerwona na twarzy z wściekłości i kopała co się dało na drodze.
-Wiesz....zawsze możesz mu powiedzieć, że masz chłopaka-powiedziała Irria- na przykład Regulusa! Odczepi się!
-NIE!
-No ale...
-No nie! Idę sie wyżyć przy jeziorze!
Dwie godziny później Irria stała razem z Nikorą przed biblioteką. Wolały wysprzątać ją jak najszybciej. Nie chciały siedzieć z Gryfonami! To nie leżało w ich Ślizgońskiej naturze.
Po minucie przyszła profesor McGonagall. Przy niej stała Lily. Nigdzie nie było Syriusza! Czyżby męki Ślizgonki będą opóźnione?
-Irria, Lily wchodźcie! Pokaże wam gdzie macie posprzątać, a ty moja droga czekaj na Syriusza.
-Powodzenia-szepnęła Irria.
Gdy wszedły do biblioteki dziewczyna usiadła na parapecie czekając na tego debila. Przyszedł z kolegami...a skąd to można było wiedzieć? Z daleko słychać było ich śmiechy. Ujrzała Huncwotów. Jak ona ich nienawidziła! Byli głupi i niedojrzali! Jak małe dzieci! Nie licząc Remusa. W tej chwili akurat śmiał sie z kolegami lecz gdy ujrzał dziewczynę zamilknął.
-Nikora-powiedział cicho- co ty tu robisz?
-Ma ze mną szlaban! Och jak uroczo-powiedział Syriusz.
-Uważaj na głowę by nic na ciebie nie spadło-warknęła.
-No ej...moglibyśmy się wreszcie jakos do siebie zbliżyć-odparł Black przysuwając się do niej na co Potter zaczął się śmiać.
-Wystarcz!-krzyknął Remus ciagnąc Nikorę w swoją stronę- idźcie sprzątać wreszcie. Im szybciej skończycie tym lepiej.
-Chyba coś jesteś nie w sosie! Dobra chłopcy ja lece! Do zobaczenia!
Nikora stała na drabince i czyściła książki. Może te zajęcie byłoby ciekawe gdyby nie Syriusz trzymający drabinę co chwilę komentujący o jakiś dziwnych rzeczach.
-W sumie szkoda że nie masz spódniczki...fajnie by sie patrzyło na to z mojej perspektywy.
BUM! Książka wpadła na głowę Syriusza.
-Przepraszam co mówiłeś? Nie słyszałam!
-Zrobiłaś to specjalnie!
-Irria zrobiłam to specjalnie?
Irria próbowała wstrzymać chichot.
-Oczywiście że nie! Ty grzeczna dziewczyna jesteś!
-No widzisz...
W tym samym czasie Irria zrzuciła przypadkowo kilka książek. I tym razem to było na prawdę przypadkowo. Wtedy wszedła do biblioteki profesor McGonagall. Widziała jak książki spadają na ziemię i na głowy jej wychowanków.
-Kto to zrobił?!
-Proszę panią-powiedziała wystraszona Irria zchodząc z drabiny- to było przypadkowo!
-Na pewno!-krzyknęła Lily masując swoją obolałą głowę- zrobiłą to specjalnie! Ona jest wredna!
-Panno Black!-powiedziała pani profesor- zostaniesz wydalona ze szkoły! Zaczęłaś się bić! Teraz próbujesz skrzywdzić koleżankę!
-Ale to było przypadkiem...
-Na pewno nie! Wezwę profesora Slughorna! Zostaniesz od razu wydalona ze szkoły!
-Ale to nie ona!-powiedziała Nikora podchodząc do swojej przyjaciółki- Ja to zrobiłam, celowałam w Syriusza ponieważ mówił bardzo brzydkie rzeczy.
-CO?! Nie!-pisnął Syriusz.
-Co ty robisz-szepnęła Irria do swojej przyjaciółki.
-Ratuje ci skórę...
-W takim razie-mówiła nauczycielka- Pan Black i panna Rosier będą mieć szlaban do końca roku trzy razy w tygodniu.
-Przeżyję...
-Razem-skończyła McGonagall.
-CO?! ALE JAK?! JA Z NIM?! NIE! W ŻYCIU! JA NIE CHCĘ Z NIM!
-Radzę sie tak nie wydzierać, chcesz chyba wziąść udział w turnieju trójmagiczny panno Rosier.
-Ale...
-Dobrze koniec na dzisiaj. Wasz szlaban zaczyna się za dwa dni. Macie przyjść do mojego gabinetu i wyznacze wam karę.
Lily Evans śmiejąc sie cicho poszła ze swoją opiekunką do skrzydła szpitalnego. Miała szczęście, że porządnie oberwała! Nikorę zaślepiła dzika furia. Byłoby dobrze gdyby nie uśmiech Syriusza! Taki perfidny uśmieszek! Cieszył się z tej kary! Debil! Degenerat!
-Sflaczały penis-powiedziała cicho Nikora- Irria do cholery! Zajebie cię!
-Ale za co?!
-Za co?! Mam teraz karę z tym...tym...
-No mów śmiało-powiedział Syriusz siadając na biurku- pięknym, czarującym, seksownym...
-...debilem!
-Chodźmy lepiej-powiedziała Irria- musze kogoś zniszczyć!
Remus Lupin siedział pod dużym drzewem w towarzystwie swoich przyjaciół. Jamesa i Petera. Czekali cały czas na Syriusza, który odpracowywał karę.
-Nie boisz się o Lily?-spytał Peter Jamesa.
-Dlaczego niby?
-Przyjaciółka tej wariatki rzuciła się na nią przecież.
-A no tak...
-Jakiej wariatki?-spytał Syriusz podchodząc do nich po czym usiadł wygodnie na trawie.
-No tej dziewczyny co cie zbiła-odpowiedział Peter.
-Ona mnie nie zbiła! Po prostu wierzgała sie strasznie...
-Jak było?-spytał Remus.
-A dobrze... powiem wam, że jest wręcz lepiej! McGonagall wlepiła mi szlaban trzy razy w tygodniu do końca roku!
-Eeeee-James zrobił zdezorientowaną minę jak reszta- i co w tym jest fajnego?
-Te szlabany będę mieć z Nikorą, wiecie fajna z niej laska. Przynajmniej nie będzie sie przy niej nudziło.
-Może ona nie chce byś się do niej zalecał-powiedział Remus.
-Jasne, że ona chce! W głębi serca mnie porząda!
-Jesteś śmieszny bracie...
Regulus Black podszedł do swojego brata uśmiechając wrednie. Potargał mu włosy i zaśmiał się.
-A teraz tak na poważnie-odparł- zostaw moją dziewczynę w spokoju.
-Jaką twoją dziewczynę?
-Nikorę, jesteśmy parą od dawna.
Remus prawie udławił się swoim piciem, a Syriusz miał szeroko otwarte oczy. Co ten dzieciak do niego mówił?!
-Ale jak to?-zapytał Lupin.
-Normalnie, odwalcie sie oboje od mojej dziewczyny bo będe zmuszony użyć siły.
-Ale...
-Skończyłem.
Mina Remusa i Syriusza była bezcenna wręcz.
-Ty debilu! Głupku!-krzyczała Irria.
Stała w dormitorium Arnolda. Obok na łóżku czytał jakąś książkę Severus, a Lucjusz Malfoy przypatrywał się im zdziwiony.
-Ale Irria skarbie o co ci chodzi?-spytał Arnold próbując ją przytulić.
Ta odepchnęła go mocno. Nie chciała by jej dotykał!
-Ty popaprańcu! Jak mogłeś zarywać do tej rudej zdziry Lily?! No ja sie pytam!
-Ale nie wiem o czym ty mówisz.
-Wiesz co...spraw by był zazdrosny! A skoro jest turniej trójmagiczny to jest tutaj duużo fajnych chłopców.
-Hah masz rację...
-No to chodźmy! Zdaje się, że Xamille teraz chodzi za francuskami jakaś mu sie spodobała...
-Hah chodźmy! Musimy pomóc biedakowi.
Irria wytarła swoje zaczerwienione oczy i uśmiechnęła się blado. Wstała powoli z łóżka i razem z Priscillą poszły szukać Xamilla.
Nikora siedziała nad jeziorem. Spoglądała na swoje odbicie w tafli wody. Uśmiechnęła się widząc obok siebie znajomą postać.
-Śledzisz mnie?-spytała.
-Śledzić? Raczej tego nie robię. Gdy sie uczysz chodzę po szkole i śmieje się z problemów nastolatek. Kiedyś nie mieliśmy takich problemów.
-Taa, a więc co się tam dzieje w szkole, Salazarze.
-Śmiałem się z waszej dziecinej głupoty. Ten Black jest jakiś dziwny.
-Śledziłeś jego?
-Tak, mówiłem już nie mam co robić, a mówiąc o tym wyczuwam telenowele.
-Jaką znowu do cholery telenoweli?
Salazar wskazał palcem Remusa zmierzajacego do nich. Znaczy do Nikory, ponieważ nikt nie widział ducha Salazara.
-Nikora-powiedział Lupin patrząc się na nią wkurzony.
Chłopak ten nigdy sie nie wkurzał. Zawsze był pogodny i wesoły, a teraz zmienił sie nie do poznania.
-To prawda?!
-Ale, co jest prawdą?-spytała dziewczyna.
-Nie udawaj...chodzisz z Regulusem!
-Ale kto ci takie głupoty powiedział?
-Coś czuje, że jeden z dwóch zakochanych Blacków coś tam wypaplał-powiedział zadowolony Salazar.
-Nie chodzę z Regulusem-powiedziała spokojnie Nikora- i nie wiem o co ci chodzi, wybacz ale cóż musze wracać do swojego pokoju.
Wstała powoli mijając Remusa. Co go tak nagle wzięło?
Horacy Slughorn spojrzał na swoje wychowanki. Siedzieli w gabinecie profesor McGonagall. Syriusz, Lily, Irria i Nikora. Pani Minewra cały czas krzyczała na nich za karygodne zachowanie.
-Na pewno muszą jakoś to odpracować, może w bibliotece? Trzeba tam wyczyścić-odpowiedział opiekun Slytherinu- Nikora i Irria posprzątacie...
-Wybacz, że się wtrące ale sądzę by inaczej sie podzielić. Irria z Lily, a Syriusz z Nikorą. Wolałabym by sie do siebie przyzywczaili, to ma być dla nich kara!
-Jak dla mnie nie będzie- powiedział cicho Syriusz puszczając oczko Nikorze.
-Ale pani profesor! Ja z nim nie wytrzymam!-krzyknęła Nikora.
-Mogłaś o tym wcześniej pomyśleć zanim go pobiłaś! Wasz szlaban zacznie się za godzinę i Slytherin jak i Gryffindor mają odebrane po 50 punktów od każdego z was.
-No ale...
-Panno Evans, proszę ze mną nie dyskutować. Możecie się rozejść!
Nikora i Irria wstały powoli. Ta kara będzie okropna! Irria ma być z tą rudą małpą! Co za pech życiowy!
-Posłuchaj nie zamierzam siedzieć z tym dupkiem! Musze się na czymś wyrzyć!-krzykneła brunetka.
-EJ spokojnie...może na ścianie?
-Dobry pomysł...chociaż wolę zniszczyć jemu tą piękną buźkę!
-Kogo piękną buźkę?-spytał Regulus podchodząc do nich- niezły pokaza dałyście! Każdy o tym mówi!
-Nie mów o tym-powiedziała Irria patrząc sie na wkurzoną Nikorę- i radzę ci się do niej nie zbliżać, ma mieć szlaban z twoim bratem. Ona prędzej mu skopie tyłek!
-Ej ej ej.....zdradzasz mnie z moim bratem?!
-Czy wy w rodzinie musicie być tacy bezpośredni?!-wywarczała brunetka, która była cała czerwona na twarzy z wściekłości i kopała co się dało na drodze.
-Wiesz....zawsze możesz mu powiedzieć, że masz chłopaka-powiedziała Irria- na przykład Regulusa! Odczepi się!
-NIE!
-No ale...
-No nie! Idę sie wyżyć przy jeziorze!
Dwie godziny później Irria stała razem z Nikorą przed biblioteką. Wolały wysprzątać ją jak najszybciej. Nie chciały siedzieć z Gryfonami! To nie leżało w ich Ślizgońskiej naturze.
Po minucie przyszła profesor McGonagall. Przy niej stała Lily. Nigdzie nie było Syriusza! Czyżby męki Ślizgonki będą opóźnione?
-Irria, Lily wchodźcie! Pokaże wam gdzie macie posprzątać, a ty moja droga czekaj na Syriusza.
-Powodzenia-szepnęła Irria.
Gdy wszedły do biblioteki dziewczyna usiadła na parapecie czekając na tego debila. Przyszedł z kolegami...a skąd to można było wiedzieć? Z daleko słychać było ich śmiechy. Ujrzała Huncwotów. Jak ona ich nienawidziła! Byli głupi i niedojrzali! Jak małe dzieci! Nie licząc Remusa. W tej chwili akurat śmiał sie z kolegami lecz gdy ujrzał dziewczynę zamilknął.
-Nikora-powiedział cicho- co ty tu robisz?
-Ma ze mną szlaban! Och jak uroczo-powiedział Syriusz.
-Uważaj na głowę by nic na ciebie nie spadło-warknęła.
-No ej...moglibyśmy się wreszcie jakos do siebie zbliżyć-odparł Black przysuwając się do niej na co Potter zaczął się śmiać.
-Wystarcz!-krzyknął Remus ciagnąc Nikorę w swoją stronę- idźcie sprzątać wreszcie. Im szybciej skończycie tym lepiej.
-Chyba coś jesteś nie w sosie! Dobra chłopcy ja lece! Do zobaczenia!
Nikora stała na drabince i czyściła książki. Może te zajęcie byłoby ciekawe gdyby nie Syriusz trzymający drabinę co chwilę komentujący o jakiś dziwnych rzeczach.
-W sumie szkoda że nie masz spódniczki...fajnie by sie patrzyło na to z mojej perspektywy.
BUM! Książka wpadła na głowę Syriusza.
-Przepraszam co mówiłeś? Nie słyszałam!
-Zrobiłaś to specjalnie!
-Irria zrobiłam to specjalnie?
Irria próbowała wstrzymać chichot.
-Oczywiście że nie! Ty grzeczna dziewczyna jesteś!
-No widzisz...
W tym samym czasie Irria zrzuciła przypadkowo kilka książek. I tym razem to było na prawdę przypadkowo. Wtedy wszedła do biblioteki profesor McGonagall. Widziała jak książki spadają na ziemię i na głowy jej wychowanków.
-Kto to zrobił?!
-Proszę panią-powiedziała wystraszona Irria zchodząc z drabiny- to było przypadkowo!
-Na pewno!-krzyknęła Lily masując swoją obolałą głowę- zrobiłą to specjalnie! Ona jest wredna!
-Panno Black!-powiedziała pani profesor- zostaniesz wydalona ze szkoły! Zaczęłaś się bić! Teraz próbujesz skrzywdzić koleżankę!
-Ale to było przypadkiem...
-Na pewno nie! Wezwę profesora Slughorna! Zostaniesz od razu wydalona ze szkoły!
-Ale to nie ona!-powiedziała Nikora podchodząc do swojej przyjaciółki- Ja to zrobiłam, celowałam w Syriusza ponieważ mówił bardzo brzydkie rzeczy.
-CO?! Nie!-pisnął Syriusz.
-Co ty robisz-szepnęła Irria do swojej przyjaciółki.
-Ratuje ci skórę...
-W takim razie-mówiła nauczycielka- Pan Black i panna Rosier będą mieć szlaban do końca roku trzy razy w tygodniu.
-Przeżyję...
-Razem-skończyła McGonagall.
-CO?! ALE JAK?! JA Z NIM?! NIE! W ŻYCIU! JA NIE CHCĘ Z NIM!
-Radzę sie tak nie wydzierać, chcesz chyba wziąść udział w turnieju trójmagiczny panno Rosier.
-Ale...
-Dobrze koniec na dzisiaj. Wasz szlaban zaczyna się za dwa dni. Macie przyjść do mojego gabinetu i wyznacze wam karę.
Lily Evans śmiejąc sie cicho poszła ze swoją opiekunką do skrzydła szpitalnego. Miała szczęście, że porządnie oberwała! Nikorę zaślepiła dzika furia. Byłoby dobrze gdyby nie uśmiech Syriusza! Taki perfidny uśmieszek! Cieszył się z tej kary! Debil! Degenerat!
-Sflaczały penis-powiedziała cicho Nikora- Irria do cholery! Zajebie cię!
-Ale za co?!
-Za co?! Mam teraz karę z tym...tym...
-No mów śmiało-powiedział Syriusz siadając na biurku- pięknym, czarującym, seksownym...
-...debilem!
-Chodźmy lepiej-powiedziała Irria- musze kogoś zniszczyć!
Remus Lupin siedział pod dużym drzewem w towarzystwie swoich przyjaciół. Jamesa i Petera. Czekali cały czas na Syriusza, który odpracowywał karę.
-Nie boisz się o Lily?-spytał Peter Jamesa.
-Dlaczego niby?
-Przyjaciółka tej wariatki rzuciła się na nią przecież.
-A no tak...
-Jakiej wariatki?-spytał Syriusz podchodząc do nich po czym usiadł wygodnie na trawie.
-No tej dziewczyny co cie zbiła-odpowiedział Peter.
-Ona mnie nie zbiła! Po prostu wierzgała sie strasznie...
-Jak było?-spytał Remus.
-A dobrze... powiem wam, że jest wręcz lepiej! McGonagall wlepiła mi szlaban trzy razy w tygodniu do końca roku!
-Eeeee-James zrobił zdezorientowaną minę jak reszta- i co w tym jest fajnego?
-Te szlabany będę mieć z Nikorą, wiecie fajna z niej laska. Przynajmniej nie będzie sie przy niej nudziło.
-Może ona nie chce byś się do niej zalecał-powiedział Remus.
-Jasne, że ona chce! W głębi serca mnie porząda!
-Jesteś śmieszny bracie...
Regulus Black podszedł do swojego brata uśmiechając wrednie. Potargał mu włosy i zaśmiał się.
-A teraz tak na poważnie-odparł- zostaw moją dziewczynę w spokoju.
-Jaką twoją dziewczynę?
-Nikorę, jesteśmy parą od dawna.
Remus prawie udławił się swoim piciem, a Syriusz miał szeroko otwarte oczy. Co ten dzieciak do niego mówił?!
-Ale jak to?-zapytał Lupin.
-Normalnie, odwalcie sie oboje od mojej dziewczyny bo będe zmuszony użyć siły.
-Ale...
-Skończyłem.
Mina Remusa i Syriusza była bezcenna wręcz.
-Ty debilu! Głupku!-krzyczała Irria.
Stała w dormitorium Arnolda. Obok na łóżku czytał jakąś książkę Severus, a Lucjusz Malfoy przypatrywał się im zdziwiony.
-Ale Irria skarbie o co ci chodzi?-spytał Arnold próbując ją przytulić.
Ta odepchnęła go mocno. Nie chciała by jej dotykał!
-Ty popaprańcu! Jak mogłeś zarywać do tej rudej zdziry Lily?! No ja sie pytam!
-Ale nie wiem o czym ty mówisz.
-Jesteś śmieszny! Zapomnij o nas! To koniec!
-Irria słońce...
-Wal się!
Wkurzona dziewczyna szybko pobiegła do swojego pokoju. Wiedziała, że on tam nie wejdzie. Przecież chłopcy nie mogli wchodzić do dormitorium dziewczyn.
-Irria co ci jest? Płaczesz.
-No bo Arnold....
Dziewczyna rzuciła sie na łóżku i zaczęła płakać głośno. Priscilla nie była przyzwyczajona do czułości. Sądziła, że żałosne jest płakanie przez chłopaka, lecz podeszła do łóżka Irri i zaczęła ją głaskać po plecach.
-Co zrobił?-spytała.
-On...i Lily...
-Z Gryfonką? On nigdy by tego nie zrobił!
-Ale skąd wiesz?-Irria co ci jest? Płaczesz.
-No bo Arnold....
Dziewczyna rzuciła sie na łóżku i zaczęła płakać głośno. Priscilla nie była przyzwyczajona do czułości. Sądziła, że żałosne jest płakanie przez chłopaka, lecz podeszła do łóżka Irri i zaczęła ją głaskać po plecach.
-Co zrobił?-spytała.
-On...i Lily...
-Z Gryfonką? On nigdy by tego nie zrobił!
-Wiesz co...spraw by był zazdrosny! A skoro jest turniej trójmagiczny to jest tutaj duużo fajnych chłopców.
-Hah masz rację...
-No to chodźmy! Zdaje się, że Xamille teraz chodzi za francuskami jakaś mu sie spodobała...
-Hah chodźmy! Musimy pomóc biedakowi.
Irria wytarła swoje zaczerwienione oczy i uśmiechnęła się blado. Wstała powoli z łóżka i razem z Priscillą poszły szukać Xamilla.
Nikora siedziała nad jeziorem. Spoglądała na swoje odbicie w tafli wody. Uśmiechnęła się widząc obok siebie znajomą postać.
-Śledzisz mnie?-spytała.
-Śledzić? Raczej tego nie robię. Gdy sie uczysz chodzę po szkole i śmieje się z problemów nastolatek. Kiedyś nie mieliśmy takich problemów.
-Taa, a więc co się tam dzieje w szkole, Salazarze.
-Śmiałem się z waszej dziecinej głupoty. Ten Black jest jakiś dziwny.
-Śledziłeś jego?
-Tak, mówiłem już nie mam co robić, a mówiąc o tym wyczuwam telenowele.
-Jaką znowu do cholery telenoweli?
Salazar wskazał palcem Remusa zmierzajacego do nich. Znaczy do Nikory, ponieważ nikt nie widział ducha Salazara.
-Nikora-powiedział Lupin patrząc się na nią wkurzony.
Chłopak ten nigdy sie nie wkurzał. Zawsze był pogodny i wesoły, a teraz zmienił sie nie do poznania.
-To prawda?!
-Ale, co jest prawdą?-spytała dziewczyna.
-Nie udawaj...chodzisz z Regulusem!
-Ale kto ci takie głupoty powiedział?
-Coś czuje, że jeden z dwóch zakochanych Blacków coś tam wypaplał-powiedział zadowolony Salazar.
-Nie chodzę z Regulusem-powiedziała spokojnie Nikora- i nie wiem o co ci chodzi, wybacz ale cóż musze wracać do swojego pokoju.
Wstała powoli mijając Remusa. Co go tak nagle wzięło?
I co myślał sobie Regulus by gadać takie głupoty?! Co za debil! Jak on mógł!
W tym czasie Nikora zauważyła Xamilla całego czerwonego. Uśmiechał się nieśmiało do jakiejś francuski. Przynajmniej jemu dobrze minął dzień.
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Rozdział 6
Dyrektor złapał kartkę i patrzył się na nią. Nikora zauważyła jak Remus coś mówi do niej.
-Obyś to nie była ty...
-A oto przedstawicielka Hogwartu!-krzyknał dyrektor- Nikora Rosier!
Gdy padło imię dziewczyny cały Slytherin zaczął krzyczeć! Przedsctawicielką Hogwartu będzie Slytherinka! Po chwili reszta domów zaczęła krzyczeć! Było pewne, że wygrają.
-Gratuluję!-krzykneła Priscilla.
-Idź! Zmieciesz ich!-próbowała przekrzyczeć wrzaski Irria.
Nikora wstała powoli od stołu. Skierowała się w miejsce gdzie szli reprezentanci szkół. Przeszła przez Wielką Salę słysząc cały czas wrzaski. Przechodząc przez drzwi do jakiejś komnaty oklaski i krzyki ucichły. Zobaczyła reprezentanów innych szkół siedzących w fotelach. Nie krępując się usiadła na przeciwko Damiena.
-Jestem Damien-powiedział z francuskim akcentem.
-Nikora-powiedziała zerkając na dziewczynę.
-Ja jestem Nastia...
-No widzę, że sie poznaliście!-krzyknął dyrektor podchodząc do nich- to dobrze jak sie zna swoich przeciwników.
-Tak dokładnie Albusie-powiedziała dyrektora Beauxbatons.
-Za tydzień-mówił dyrektor- zacznie się pierwsze zadanie, w tymczasie mozecie się rozejść.
Nikora nic nie mówiąc od razu skierowała sie do wyjścia. Nie zamierzała się poznawać z uczestnikami. Fakt zawsze mówiła sobie, że nie można lekcważyć swojego przeciwnika ale było widać na pierwszy rzut oka,że Nastia ma siłę lecz jest głupia, a Damien na odwrót. Westchnęła przechodząc obok pustej Wielkiej Sali. Wszyscy zapewne siedzieli już w dormitoriach.
-Widzę, że ci dobrze poszło...
-Syriusz-wysyczała stając na środku korytarza- powinieneś być w dormitorium.
-No tak ale chciałem ci pogratulować, nie tak jak Remus. Wiesz-zaśmiał się wesoły- on totalnie zbladł, sądzi, że jesteś małą niewinną dziewczynką.
-To źle myśli, coś jeszcze chcesz? Może znowu w główkę z patelni?
-Co to to nie....spokojnie ja tylko chciałem ci coś dać.
-Kolejna propozycja? Nie dzięki!
Podszedł powoli do niej. Był wyższy o wiele razy wyższy. Po pierwsze był chłopcem i był starszy o rok. Po drugie Nikora nie wiadomo po kim odziedziczyła to, że była dosyć niska.
-W sumie lubię jak dziewczyny sa niższe to urocze...ty jesteś urocza.
-Co...
-Ciii-położył swój palec na jej ustach. Nikora nie wiedziała czy to jest zamach. Czy ma się bronić? Syriusz nigdy nie był groźny ale teraz jego zachowanie wyglądało podejrzanie.
Zanim się zorientowała chłopak włożył jej coś za ucho i pocałował ją w czoło. Co za bewstydny cham! Tak perfidnie ją całować!
-Co...
-Oj ciii-powiedział rozbawiony Syriusz- zanim zaczniesz mnie wyzywać ulotnie się, żegnaj ślicznotko.
Szybko pobiegł do swojej wieży zostawiając Nikorę oszołomioną. Co to miało być?! Dziewczyna prawie jak zombie zawędrowała do swojego dormitorium. Gdy wszedła w Pokoju Wspólnym siedzieli Slytherińczycy bawiacy się na całego. Ktoś złapał ją za ramię i zaciągnął w kąt. Był to Tom.
-No cóż gratuluję ci.
-Dzięki ale każdy mi dziś gratuluje, nie jesteś wyjątkiem.
-Coś ty taka rozdrażniona?
-Po prostu....coś!
-Wredna z ciebe kobieta! Mam nadzieję, że będziesz kiedyś dla mnie pracować jako prawa ręka.
-Oj uwierz...tak będzie.
Wyrwała się z uścisku Toma i chciała już iść gdy złapał ją spowrotem.
-Od kogo masz tą różę?-zapytał niezadowolony
-Co jaką...-dotknęła swoich włosów, to był to! Syriusz dał jej różę- ym od....Syriusza.
-To jakiś słaby podryw?
-Oj o co ci chodzi, to było w ramach przeprosin.
-O Nikora! Gratuluje!-krzyknął Xamille przytulajac się do niej- Rozwalisz ich!
-Hah dzięki! Oby! Byłoby super!
-Jasne, że dasz radę!-powiedziała Irria wesoła-Kiedy pierwsze zadanie?
-Za tydzień.
Priscilla leżała na łóżku. Rozmyślała nad swoim planem. Nie wiedziała jak zbliżyć sie do Severusa. Może po prostu trzeba poprosic go o korepetycje z eliksirów? Tak! To jest myśl!
Chciała już wstawać z łóżka gdy do ich pokoju wszedła Nikora z Irrią. Pierwsze co przykuło jej uwagę była duża czerwona róża wplątana we włosy czerwonookiej.
-Od kogo ta róża?-spytała rozkładając sie wygodniej na łóżku.
-Nigdy nie zgadniecie.
-Pewnie od Tomcia-uśmiechnięta Irria usiadła na swoim łóżku.
-No jasne, że nie!-prychnęła Nikora-skąd ten pomysł?
-O to może Regulus?-odparła Priscilla- W sumie ładna ta róża, oh gdyby Severus mi taką dał!
-Moze kiedyś dostaniesz- Nikora uśmiechneła sie tajemniczo.
-On nawet nie zwraca na mnie uwagę! Irria jak ty poderwałaś tego swojego!
-On mnie poderwał....posłuchaj po prostu Severus to Severus i on no...
-...on po prostu nie jest do tego przyzwyczajony-dodała Nikora.
-Tak sądzicie? No dobra...poczekam.
Xamille Black przechadzał się razem z Regulusem po korytarzu. Był spokojny słoneczny dzień, uczniowie w Hogwarcie byli dzisiaj rozleniwieni. Cóż poradzić na taką piękną pogodę. Każdy myślał o niestworzonych rzeczach, a panicz Xamille właśnie rozmyślał o tym co było zadane. Jedyny uczeń,który przejmował się sprawdzianami! Chciałby mieć święty spokój ale Regulus...eh przyczepił się jak wrzód do psiego ogona.
-Ej ej!-krzyczał jakiś pierwszoklasista- biją się! Biją się!
-Kto się bije?-spytał Regulus.
-Jakieś dwie dziewczyny! Z Gryffindoru i Slytherinu!
Kilka minut wcześniej.
Irria szła na spotkanie z Arnoldem. Mijała akurat dziedziniec gdy zderzyła się z Jamesem Potterem. Nie przepadała za nim, podobała mu się ta ruda zdzira.
-O wybacz...-powiedział- nie zauważyłem cię.
-Tak super...odsuń się lepiej ode mnie, cuchnie od ciebie desperatą.
Odwróciła się i miała iść dalej gdy zauważyła Lily w objęciach Arnolda. W oczach blondynki zaczęły płonąc płomienie! Co ta ruda małpa robi z JEJ Arnoldem?!
Wściekła złapała Lily za włosy i pchnęła na ścianę.
-Co ty robisz z moim chłopakiem dziwko!?
-Jak do mnie mówisz?!-krzyknęła ruda.
-O ty zdziro!
Irria wkurzona rzuciła sie na Gryfonkę. Zaczęła sie zażarta damska jatka. Czyli bicie sie na chybił trafił, drapanie się po twarzy pazurami i ciagnięcie za włosy. Nie minęło dużo czasu gdy zaczęło się wielkie zbiorowisko. Każdy dopingował jednej z dziewczyn.
-Co tu się dzieje do cholery?!-krzyknęła Nikora wchodząc do środka kręgu.
-Lily! Czekaj pomogę ci z tą suką!-powiedziała jakaś laska rzucając się na Irrię.
Nikora nie wytrzymała! Rzuciła się na obie Gryfonki i tak mocno pociągnęła je za włosy , rzuciła je na tłum, a na rękach jej zostaly kłębki włosów.
-Nikora ogarnij się!-krzyknął Syriusz.
Chłopak złapał ją w pasie odsuwajac od miejsca zdarzenia. Niestety ,,przypadkowo'' kopnęła go w brzuch i przywaliła mu w twarz. Nikt nie ogarniał co sie dzieje!
-Co tu sie do cholery dzieje?!-krzyknęła profesor McGonagall- wszyscy macie wracać do dormitorium! Irria Blach, Nikora, Rosier, Syriusz Black i Lily Evans! Do gabinetu dyrektora!
-Obyś to nie była ty...
-A oto przedstawicielka Hogwartu!-krzyknał dyrektor- Nikora Rosier!
Gdy padło imię dziewczyny cały Slytherin zaczął krzyczeć! Przedsctawicielką Hogwartu będzie Slytherinka! Po chwili reszta domów zaczęła krzyczeć! Było pewne, że wygrają.
-Gratuluję!-krzykneła Priscilla.
-Idź! Zmieciesz ich!-próbowała przekrzyczeć wrzaski Irria.
Nikora wstała powoli od stołu. Skierowała się w miejsce gdzie szli reprezentanci szkół. Przeszła przez Wielką Salę słysząc cały czas wrzaski. Przechodząc przez drzwi do jakiejś komnaty oklaski i krzyki ucichły. Zobaczyła reprezentanów innych szkół siedzących w fotelach. Nie krępując się usiadła na przeciwko Damiena.
-Jestem Damien-powiedział z francuskim akcentem.
-Nikora-powiedziała zerkając na dziewczynę.
-Ja jestem Nastia...
-No widzę, że sie poznaliście!-krzyknął dyrektor podchodząc do nich- to dobrze jak sie zna swoich przeciwników.
-Tak dokładnie Albusie-powiedziała dyrektora Beauxbatons.
-Za tydzień-mówił dyrektor- zacznie się pierwsze zadanie, w tymczasie mozecie się rozejść.
Nikora nic nie mówiąc od razu skierowała sie do wyjścia. Nie zamierzała się poznawać z uczestnikami. Fakt zawsze mówiła sobie, że nie można lekcważyć swojego przeciwnika ale było widać na pierwszy rzut oka,że Nastia ma siłę lecz jest głupia, a Damien na odwrót. Westchnęła przechodząc obok pustej Wielkiej Sali. Wszyscy zapewne siedzieli już w dormitoriach.
-Widzę, że ci dobrze poszło...
-Syriusz-wysyczała stając na środku korytarza- powinieneś być w dormitorium.
-No tak ale chciałem ci pogratulować, nie tak jak Remus. Wiesz-zaśmiał się wesoły- on totalnie zbladł, sądzi, że jesteś małą niewinną dziewczynką.
-To źle myśli, coś jeszcze chcesz? Może znowu w główkę z patelni?
-Co to to nie....spokojnie ja tylko chciałem ci coś dać.
-Kolejna propozycja? Nie dzięki!
Podszedł powoli do niej. Był wyższy o wiele razy wyższy. Po pierwsze był chłopcem i był starszy o rok. Po drugie Nikora nie wiadomo po kim odziedziczyła to, że była dosyć niska.
-W sumie lubię jak dziewczyny sa niższe to urocze...ty jesteś urocza.
-Co...
-Ciii-położył swój palec na jej ustach. Nikora nie wiedziała czy to jest zamach. Czy ma się bronić? Syriusz nigdy nie był groźny ale teraz jego zachowanie wyglądało podejrzanie.
Zanim się zorientowała chłopak włożył jej coś za ucho i pocałował ją w czoło. Co za bewstydny cham! Tak perfidnie ją całować!
-Co...
-Oj ciii-powiedział rozbawiony Syriusz- zanim zaczniesz mnie wyzywać ulotnie się, żegnaj ślicznotko.
Szybko pobiegł do swojej wieży zostawiając Nikorę oszołomioną. Co to miało być?! Dziewczyna prawie jak zombie zawędrowała do swojego dormitorium. Gdy wszedła w Pokoju Wspólnym siedzieli Slytherińczycy bawiacy się na całego. Ktoś złapał ją za ramię i zaciągnął w kąt. Był to Tom.
-No cóż gratuluję ci.
-Dzięki ale każdy mi dziś gratuluje, nie jesteś wyjątkiem.
-Coś ty taka rozdrażniona?
-Po prostu....coś!
-Wredna z ciebe kobieta! Mam nadzieję, że będziesz kiedyś dla mnie pracować jako prawa ręka.
-Oj uwierz...tak będzie.
Wyrwała się z uścisku Toma i chciała już iść gdy złapał ją spowrotem.
-Od kogo masz tą różę?-zapytał niezadowolony
-Co jaką...-dotknęła swoich włosów, to był to! Syriusz dał jej różę- ym od....Syriusza.
-To jakiś słaby podryw?
-Oj o co ci chodzi, to było w ramach przeprosin.
-O Nikora! Gratuluje!-krzyknął Xamille przytulajac się do niej- Rozwalisz ich!
-Hah dzięki! Oby! Byłoby super!
-Jasne, że dasz radę!-powiedziała Irria wesoła-Kiedy pierwsze zadanie?
-Za tydzień.
Priscilla leżała na łóżku. Rozmyślała nad swoim planem. Nie wiedziała jak zbliżyć sie do Severusa. Może po prostu trzeba poprosic go o korepetycje z eliksirów? Tak! To jest myśl!
Chciała już wstawać z łóżka gdy do ich pokoju wszedła Nikora z Irrią. Pierwsze co przykuło jej uwagę była duża czerwona róża wplątana we włosy czerwonookiej.
-Od kogo ta róża?-spytała rozkładając sie wygodniej na łóżku.
-Nigdy nie zgadniecie.
-Pewnie od Tomcia-uśmiechnięta Irria usiadła na swoim łóżku.
-No jasne, że nie!-prychnęła Nikora-skąd ten pomysł?
-O to może Regulus?-odparła Priscilla- W sumie ładna ta róża, oh gdyby Severus mi taką dał!
-Moze kiedyś dostaniesz- Nikora uśmiechneła sie tajemniczo.
-On nawet nie zwraca na mnie uwagę! Irria jak ty poderwałaś tego swojego!
-On mnie poderwał....posłuchaj po prostu Severus to Severus i on no...
-...on po prostu nie jest do tego przyzwyczajony-dodała Nikora.
-Tak sądzicie? No dobra...poczekam.
Xamille Black przechadzał się razem z Regulusem po korytarzu. Był spokojny słoneczny dzień, uczniowie w Hogwarcie byli dzisiaj rozleniwieni. Cóż poradzić na taką piękną pogodę. Każdy myślał o niestworzonych rzeczach, a panicz Xamille właśnie rozmyślał o tym co było zadane. Jedyny uczeń,który przejmował się sprawdzianami! Chciałby mieć święty spokój ale Regulus...eh przyczepił się jak wrzód do psiego ogona.
-Ej ej!-krzyczał jakiś pierwszoklasista- biją się! Biją się!
-Kto się bije?-spytał Regulus.
-Jakieś dwie dziewczyny! Z Gryffindoru i Slytherinu!
Kilka minut wcześniej.
Irria szła na spotkanie z Arnoldem. Mijała akurat dziedziniec gdy zderzyła się z Jamesem Potterem. Nie przepadała za nim, podobała mu się ta ruda zdzira.
-O wybacz...-powiedział- nie zauważyłem cię.
-Tak super...odsuń się lepiej ode mnie, cuchnie od ciebie desperatą.
Odwróciła się i miała iść dalej gdy zauważyła Lily w objęciach Arnolda. W oczach blondynki zaczęły płonąc płomienie! Co ta ruda małpa robi z JEJ Arnoldem?!
Wściekła złapała Lily za włosy i pchnęła na ścianę.
-Co ty robisz z moim chłopakiem dziwko!?
-Jak do mnie mówisz?!-krzyknęła ruda.
-O ty zdziro!
Irria wkurzona rzuciła sie na Gryfonkę. Zaczęła sie zażarta damska jatka. Czyli bicie sie na chybił trafił, drapanie się po twarzy pazurami i ciagnięcie za włosy. Nie minęło dużo czasu gdy zaczęło się wielkie zbiorowisko. Każdy dopingował jednej z dziewczyn.
-Co tu się dzieje do cholery?!-krzyknęła Nikora wchodząc do środka kręgu.
-Lily! Czekaj pomogę ci z tą suką!-powiedziała jakaś laska rzucając się na Irrię.
Nikora nie wytrzymała! Rzuciła się na obie Gryfonki i tak mocno pociągnęła je za włosy , rzuciła je na tłum, a na rękach jej zostaly kłębki włosów.
-Nikora ogarnij się!-krzyknął Syriusz.
Chłopak złapał ją w pasie odsuwajac od miejsca zdarzenia. Niestety ,,przypadkowo'' kopnęła go w brzuch i przywaliła mu w twarz. Nikt nie ogarniał co sie dzieje!
-Co tu sie do cholery dzieje?!-krzyknęła profesor McGonagall- wszyscy macie wracać do dormitorium! Irria Blach, Nikora, Rosier, Syriusz Black i Lily Evans! Do gabinetu dyrektora!
poniedziałek, 24 listopada 2014
Rozdział 5
Wszyscy siedzieli w Wielkiej Sali. Dyrektor Dumbledore ogłaszał właśnie wszystkim uczniom wesołą nowinę.
-W tym roku odbędzie się Turniej Trójmagiczny! Chciałbym wam zatem przedstawić uczniów z szkoły magicznej Beauxbatons!
Do Wielkiej Sali weszli uczniowie i uczennice ubrani w aksamitne niebieskie mundurki szkoły Beauxbatons. Dziewczęta szły jak motyle, prawie nie dotykając ziemi i uśmiechały zalotnie do wszystkich. Natomiast chłopcy szli pewnie siebie lecz ich delikatne twarze nie pasowały do ich stylu chodu. Za nimi weszła dosyć wysoka kobieta, dyrektora Beauxbatons Madame Maxime. Reszta jej uczniów zdążyła rozesłać po całej sali tysiące kolorowych motyli.
-Eh założę, się, że nie dadzą rady-powiedziała Nikora.
-Tak myślisz?-spytała Irria patrząc sie zafascynowana na motyle.
-Mówię ci, nie mają szans są zbyt łagodne...chłopcy z resztą też! Ty ich widzisz! Przypominają takich jakiś...eh sama nie wiem...
-A teraz moi drodzy!-krzyknął dyrektor- czas na uczniów z Drumstrangu!
Wtedy do Wielkiej Sali weszli kolejni uczniowie. Tym razem mieli na sobie ciężkie ciuchy z futrem, duże buty i długie płaszcze. Pokazali jakiś dość dziwny i agresywny taniec po czym usiedli przy stole przyniesionym specjalnie dla nich i uczniów z Beauxbatons.
-A oto przedstawiam wam zasady! W tym roku osoby od piątej klasy mogą brać udział, niższe klasy nie mogą! Turniej ten jest strasznie niebezpieczny! Dlatego wiec musicie się dobrze zastanowić czy na pewno chcecie brać w nim udział! Jednakże, gdy wygracie czeka was wieczna chwała i Puchar!
Wszyscy zaczęli klaskać zadowoleni. Dumbeldor pokazał im Czarę ognia. Była niesamowita! Taka magiczna!
Po kolacji wszyscy wrócili do swoich dormitoriów. Wszyscy Ślizgoni siedzieli w pokoju wspólnym i zaczęli gorączkowo rozmawiać o turnieju.
-Założę się, że to będzie ktoś ze Slytherinu!
-Właśnie!-krzyczał ktoś- Gryffoni nie mają szans! I to najmniejszych!
Nikora słysząc to przewróciła oczami. Ah ta ślizgońska pewność siebie!
-Widzę, że nie lekceważysz swojego przeciwnika-powiedział Tom siadając obok niej na kanapie.
-Osoba,która lekceważy przeciwnika jest głupia, ale i tak jestem pewna siebie!
-I tak trzymaj...słyszałem,że zostałaś prefektem.
-Tak...dostałam odznakę w wakacje.
-Słyszałem o tym-powiedział cicho- co się wydarzyło u was...
Dziewczyna spojrzała się na niego podejrzliwie. Jakim cudem on to wie? Czyżby Severus się wygadał?
-Severus?
-Tak-powiedział- oraz gazety. Mugol zabił swoją żonę czarownicę. Domyśliłem się od razu, że to o was. Podobno rzucono na niego zaklęcie uśmiercające.
-Nie zamierzam o tym rozmawiać z tobą....
-I tak w końcu porozmawiasz przecież jesteś ze mną prefektem.
-Ty....-syknęła lekko wkurzona.
-Nikora!-krzyknęła Irria-nie zgadniesz! Zostałam prefektem! Znaczy z racji tego, że jest turniej to dobrano jeszcze jedną parę prefektów i ja i Arnold jesteśmy nimi!
-Hah to się cieszę z tego powodu...
Nikora powoli wstała. Musiała jak najdalej oddalić się od Toma. Zawsze gdy była w jego towarzystwie czuła coś na kształt... lekkiego niepokoju. Nie potrafiła tego wytłumaczyć.
Na drugi dzień Nikora, Xamille, Priscilla i Irria siedzieli w Wielkiej Sali. Obserwowali kto wrzuca swoje imię do czary ognia.
-To jak wrzucasz swoją kartkę?-spytał Xamille.
-Tak...mam ją już zapisaną, a wy?
-Tak jasne-uśmiechnęła sie Priscilla- a wiecie co jest najlepsze? Że będą tańce! I to takie woooolne....eh.
-Dobra dobra!
Nikora wstała powoli z swojego miejsca i podeszła do czary. Trzymała mały papierek z jej imieniem. Była stuprocentowo pewna, że chce wziąć udział w tym turnieju!
-Wolałbym byś nie została wybrana.
-Remus...-odwróciła się i spojrzała na niego. Stał razem z resztą huncwotów. Widać, że Potter i Syriusz również chcieli wziąć udział.
-Dlaczego tak sądzisz Remusie?-spytała patrząc się na niego.
-Jak mówiłem jesteś zbyt delikatna na to.
-Nie bujaj w obłokach.
Szybko wrzuciła swoją kartkę z imieniem, a wtedy płomień w czarze zmienił kolor na czerwony. Wszyscy zaczęli klaskać.
-Powodzenia-uśmiechnęła się do nich.
Xamille wędrował korytarzami razem z Priscillą. Nie było dzisiaj żadnych lekcji dlatego więc nie mieli co robić.
-Co zamierzasz zrobić?
-Potrzebna mi patelnia!
Weszli do kuchni gdzie krzątały sie skrzaty. Żadne z nich nie zauważyło jak dziewczyna zabrała szybko patelnie. Zadowolona wybiegła z pomieszczenia.
-Nie przesadzasz? Ona jest duuuża!
-No to co?-machnęła patelnią- mówię ci będe delikatna!
Wtedy zamachnęła sie mocno i walnęła w coś, a raczej kogoś i tym kimś był Severus. Jego książki porozsypywały się wokół niego, a sam leżał nieprzytomny z guzem na czole.
-O Kurwa....-powiedziała Priscilla.
-Mówiłaś,że będziesz delikatna.
-Ups?
Szła powoli nad jezioro. Dobrze pamiętała tamten dzień gdy prawie się w nim utopiła i od tamtego dnia cały czas widziała koło niego mężczyznę. Miał on długie czarne włosy do bioder i nosił czarna zbroję z zielonym płaszczem. Był niezwykle blady trochę jak ona ale on sie nigdy nie zestarzeje, nigdy.
Widząc osobę siedzącą obok drzewa Nikora podbiegła do niej. Wiedziała, że to on! Wiedziała! Zawsze potrafiła go rozpoznać.
-Och Nikora wreszcie wróciłaś! Wiesz jak mi tęskno było za tobą?-powiedział cicho.
-Oj nie udawaj poety-usiadła obok niego- jak ci minęły wakacje?
-To co zwykle...chodzenie po Hogwarcie, zerkanie co robią niektórzy nauczyciele i to wszystko.
-Nudne masz życie pozagrobowe.
-Och tak! Ja wielki Salazar Slytherin! Siedzę, muszę siedzieć w Hogwarcie i czekać aż moje winy zostaną mi wybaczone!
-Wiesz dla mnie jesteś spoko facet-uśmiechnęła się szeroko- nawet ubierasz się fajnie jak na starego dziadka!
-Wypraszam to sobie!
-Oj już już...
-Uważaj! Twój Romeo idzie!
-Że,który!?-wstała gwałtownie oglądając się wszędzie.
-Ten no uroczy Gryfonek.
-Aaaa Remus...
-Chyba tak.
Jednak nie był to Remus tylko Syriusz. Przeklinała w tej chwili Salazara, że ją wrobił! Tak to by uciekła! Ale nie musi się teraz użerać z tym głupim Gryfonem! Chyba tylko Remusa traktowała jak przyjaciela...innych z Gryffindoru nie lubiła.
-O...hej...Nikora-powiedział uśmiechając sie przy tym.
-Taaa witaj.
Szybko trzeba obok niego przejść i zwiać!
-Posłuchaj mam do ciebie pytanie.
-Nie obchodzi mnie one-powiedziała zimno i go ominęła, ale on uparty jak osioł poszedł za nią.
-Na pewno?
-Dobra czego chcesz?
-Umówisz się ze mną na randkę?
-No nie wierze....
-No żadna laska nie wierzy gdy Syriusz Black zaprasza je na randkę! A więc..-puścił do niej oczko- rozumiem, że sie zgadzasz.
-Oj...-uśmiechnęła się głupio- wybacz ale mam w nosie inne laski i dziwki z Gryffindoru, wyobraź sobie, ze jedynie wyobrażenie z tobą jakie mam to chęć przywalenia ci w tą twoją rzekomo śliczną buźkę. Więc daje ci wybór, albo sie odwalisz ode mnie, albo ja z życia zrobię ci takie piekło, że będziesz błagał na kolanach o przebaczenie.
Gdy wysyczała mu to prosto w twarz od razu odeszła. Co za kretyn! Miał czelność ją zaprosić na randkę! Co za debil!
-Wow nie wiedziałem, ze jesteś aż taka gorąca! Może jednak rozpatrzysz moją propozycję?
-Oj zamknij się! Przydałaby się teraz patelnia!
I wtedy koło nich przeszła Priscilla z Xamillem, właśnie nieśli nieprzytomnego Severusa.
-Haha Smarkolus!-zaśmiał sie Syriusz.
-Priscilla....daj patelnię...
-No dobra! Jeśli chcesz!
Syriusz uśmiechał sie zadowolony. Nie wiedział na co dziewczynie patelnia. Lecz gdy zobaczył w jej oczach rządzę mordu od razu zaczął uciekać. Jakiż komiczny był widok gdy niska dziewczyna goniła starszego kolegę z patelnią,którą wymachiwała we wszystkie strony. Przebiegli obok dużej ilości uczniów. Zauważyła ich Irria i Arnold.
-Czy to...-zaczął Arnold.
-...Nikora i Syriusz?!
-Dawaj Nikora! Zbij go!-krzyczał Arnold oraz reszta Ślizgonów widząc to.
Syriusz wbiegł na korytarz prowadzący do wieży Gryffindoru. Niech tylko spróbuje uciec do swojego dormitorium! A niech to szlag! Przechodzi przez obraz Grubej Damy! W ostatniej chwlli Nikora wślizgnęła się przez wejście zanim sie zamknęło.
Weszła powoli do pokoju wspólnego Gryffonów. Syriusz zdyszany rozmawiał z huncwotami,którzy siedzieli na wygodnych czerwonych kanapach.
Nikora podeszła powoli do nich i walnęła Syriusza mocno z patelni w głowę. Chłopak pisnął z bólu i odwrócił sie widząc kto to zrobił.
-Co ty tu robisz!
-Wlazłam za tobą debilu! Powinieneś dostać mocniej!
-Nikora co ty tu robisz...-spytał Remus wielce zaskoczony.
Wtedy reszta Gryfonów nagle skapnęła się, że w ich pokoju wspólnym jest wróg. Lupin szybko złapał ją za ramię i zaciągnął do wyjścia.
-Nie powinnaś tu przychodzić! Wiesz jak Gryfoni nienawidzą ślizgonów!
-Syriusz proponował mi randkę-powiedziała spokojnie.
-Że co ci proponował?!
-To co słyszysz, proponował mi randkę dlatego biegałam po całej szkole z patelnią tylko po to by go mocno zdzielnąć!
-Odmówiłaś mu?
Widać było, że Remus jest lekko zestresowany. Patrzył sie intensywnie na dziewczynę.
-Odmówiłam, a on na to, że jestem gorąca i czeka na moją odpowiedź....pedofil.
-Eh....chodź odprowadzę cię lepiej.
-Och Remus! Co ty tutaj robisz tak przed wejściem!
Do wieży weszły jakieś trzy rude dziewczyny. Nikora rozpoznała w nich Lily Evans ,,przyjaciółkę'' Severusa. Jakoś nigdy jej nie lubiła z resztą jej koleżanek też.
-To dziwki czy twoje koleżanki?-spytała od razu.
Oczy Lily otworzyły się szeroko. Nie wiedziała co powiedzieć, ale za to Remus wiedział co zrobić i wyprowadził Ślizgonkę na zewnątrz.
-Co to było?!
-No co kulturalnie i szczerze sie spytałam.
-To dziewczyna mojego przyjaciela!
-Nie obchodzi mnie to...-warknęła- idź do nich...jedna pożerała cię wzrokiem! No śmiało idź! Ja się sama odprowadzę!
-Ale...
-Nie ma żadnego Ale! Remus nie jestem twoja dziewczyną byś się o mnie tak martwił! Odpuść sobie! Syriusz niech też odpuści bo spotka go krzywda.
-Ale myślałem, ze ty i ja...
-To źle myślałeś!
Szybko ruszyła przed siebie. Musiała mu to powiedzieć. Musiała zrobić to dla ciebie jak i Severusa.
Na drugi dzień wszyscy zebrali sie w Wielkiej Sali. Dzisiaj czara miała wybrać uczestników do turnieju trójmagicznego. Wszyscy siedzieli podekscytowani oprócz Remusa. Zerkał co jakiś czas na Nikorę, a ona usilnie unikała jego spojrzenia.
-Czas zacząć!-krzyknął dyrektor i podszedł do czary ognia. Z Czary wydobył się czerwony ogień i wyleciała z niego kartka,którą Dumbeldor zwinnie złapał- reprezentantka Drumstrangu Nastia Petrowa!
Wszyscy zaczęli klaskać, a chłopcy z Drumstrangu zaczęli zadowoleni gwizdać. Nastia była wysoka i dobrze zbudowana. O dziwo miała ciemną karnację. Dumnie przeszła przez salę i przeszła do komnaty dla zawodników.
-Reprezentant Beauxbatons Damien Gilles!
I znowu oklaski! Damien akurat był dobrze zbudowany, nie wyglądał delikatnie tak jak reszta chłopców z jego szkoły. Gdy przechodził przez salę dziewczyny zaczęły wzdychać z zachwytu!
-A teraz czas na reprezentanta lub reprezentantkę Hogwartu!
Dyrektor złapał kartkę i patrzył się na nią. Nikora zauważyła jak Remus coś mówi do niej.
-Obyś to nie była ty...
-W tym roku odbędzie się Turniej Trójmagiczny! Chciałbym wam zatem przedstawić uczniów z szkoły magicznej Beauxbatons!
Do Wielkiej Sali weszli uczniowie i uczennice ubrani w aksamitne niebieskie mundurki szkoły Beauxbatons. Dziewczęta szły jak motyle, prawie nie dotykając ziemi i uśmiechały zalotnie do wszystkich. Natomiast chłopcy szli pewnie siebie lecz ich delikatne twarze nie pasowały do ich stylu chodu. Za nimi weszła dosyć wysoka kobieta, dyrektora Beauxbatons Madame Maxime. Reszta jej uczniów zdążyła rozesłać po całej sali tysiące kolorowych motyli.
-Eh założę, się, że nie dadzą rady-powiedziała Nikora.
-Tak myślisz?-spytała Irria patrząc sie zafascynowana na motyle.
-Mówię ci, nie mają szans są zbyt łagodne...chłopcy z resztą też! Ty ich widzisz! Przypominają takich jakiś...eh sama nie wiem...
-A teraz moi drodzy!-krzyknął dyrektor- czas na uczniów z Drumstrangu!
Wtedy do Wielkiej Sali weszli kolejni uczniowie. Tym razem mieli na sobie ciężkie ciuchy z futrem, duże buty i długie płaszcze. Pokazali jakiś dość dziwny i agresywny taniec po czym usiedli przy stole przyniesionym specjalnie dla nich i uczniów z Beauxbatons.
-A oto przedstawiam wam zasady! W tym roku osoby od piątej klasy mogą brać udział, niższe klasy nie mogą! Turniej ten jest strasznie niebezpieczny! Dlatego wiec musicie się dobrze zastanowić czy na pewno chcecie brać w nim udział! Jednakże, gdy wygracie czeka was wieczna chwała i Puchar!
Wszyscy zaczęli klaskać zadowoleni. Dumbeldor pokazał im Czarę ognia. Była niesamowita! Taka magiczna!
Po kolacji wszyscy wrócili do swoich dormitoriów. Wszyscy Ślizgoni siedzieli w pokoju wspólnym i zaczęli gorączkowo rozmawiać o turnieju.
-Założę się, że to będzie ktoś ze Slytherinu!
-Właśnie!-krzyczał ktoś- Gryffoni nie mają szans! I to najmniejszych!
Nikora słysząc to przewróciła oczami. Ah ta ślizgońska pewność siebie!
-Widzę, że nie lekceważysz swojego przeciwnika-powiedział Tom siadając obok niej na kanapie.
-Osoba,która lekceważy przeciwnika jest głupia, ale i tak jestem pewna siebie!
-I tak trzymaj...słyszałem,że zostałaś prefektem.
-Tak...dostałam odznakę w wakacje.
-Słyszałem o tym-powiedział cicho- co się wydarzyło u was...
Dziewczyna spojrzała się na niego podejrzliwie. Jakim cudem on to wie? Czyżby Severus się wygadał?
-Severus?
-Tak-powiedział- oraz gazety. Mugol zabił swoją żonę czarownicę. Domyśliłem się od razu, że to o was. Podobno rzucono na niego zaklęcie uśmiercające.
-Nie zamierzam o tym rozmawiać z tobą....
-I tak w końcu porozmawiasz przecież jesteś ze mną prefektem.
-Ty....-syknęła lekko wkurzona.
-Nikora!-krzyknęła Irria-nie zgadniesz! Zostałam prefektem! Znaczy z racji tego, że jest turniej to dobrano jeszcze jedną parę prefektów i ja i Arnold jesteśmy nimi!
-Hah to się cieszę z tego powodu...
Nikora powoli wstała. Musiała jak najdalej oddalić się od Toma. Zawsze gdy była w jego towarzystwie czuła coś na kształt... lekkiego niepokoju. Nie potrafiła tego wytłumaczyć.
Na drugi dzień Nikora, Xamille, Priscilla i Irria siedzieli w Wielkiej Sali. Obserwowali kto wrzuca swoje imię do czary ognia.
-To jak wrzucasz swoją kartkę?-spytał Xamille.
-Tak...mam ją już zapisaną, a wy?
-Tak jasne-uśmiechnęła sie Priscilla- a wiecie co jest najlepsze? Że będą tańce! I to takie woooolne....eh.
-Dobra dobra!
Nikora wstała powoli z swojego miejsca i podeszła do czary. Trzymała mały papierek z jej imieniem. Była stuprocentowo pewna, że chce wziąć udział w tym turnieju!
-Wolałbym byś nie została wybrana.
-Remus...-odwróciła się i spojrzała na niego. Stał razem z resztą huncwotów. Widać, że Potter i Syriusz również chcieli wziąć udział.
-Dlaczego tak sądzisz Remusie?-spytała patrząc się na niego.
-Jak mówiłem jesteś zbyt delikatna na to.
-Nie bujaj w obłokach.
Szybko wrzuciła swoją kartkę z imieniem, a wtedy płomień w czarze zmienił kolor na czerwony. Wszyscy zaczęli klaskać.
-Powodzenia-uśmiechnęła się do nich.
Xamille wędrował korytarzami razem z Priscillą. Nie było dzisiaj żadnych lekcji dlatego więc nie mieli co robić.
-Co zamierzasz zrobić?
-Potrzebna mi patelnia!
Weszli do kuchni gdzie krzątały sie skrzaty. Żadne z nich nie zauważyło jak dziewczyna zabrała szybko patelnie. Zadowolona wybiegła z pomieszczenia.
-Nie przesadzasz? Ona jest duuuża!
-No to co?-machnęła patelnią- mówię ci będe delikatna!
Wtedy zamachnęła sie mocno i walnęła w coś, a raczej kogoś i tym kimś był Severus. Jego książki porozsypywały się wokół niego, a sam leżał nieprzytomny z guzem na czole.
-O Kurwa....-powiedziała Priscilla.
-Mówiłaś,że będziesz delikatna.
-Ups?
Szła powoli nad jezioro. Dobrze pamiętała tamten dzień gdy prawie się w nim utopiła i od tamtego dnia cały czas widziała koło niego mężczyznę. Miał on długie czarne włosy do bioder i nosił czarna zbroję z zielonym płaszczem. Był niezwykle blady trochę jak ona ale on sie nigdy nie zestarzeje, nigdy.
Widząc osobę siedzącą obok drzewa Nikora podbiegła do niej. Wiedziała, że to on! Wiedziała! Zawsze potrafiła go rozpoznać.
-Och Nikora wreszcie wróciłaś! Wiesz jak mi tęskno było za tobą?-powiedział cicho.
-Oj nie udawaj poety-usiadła obok niego- jak ci minęły wakacje?
-To co zwykle...chodzenie po Hogwarcie, zerkanie co robią niektórzy nauczyciele i to wszystko.
-Nudne masz życie pozagrobowe.
-Och tak! Ja wielki Salazar Slytherin! Siedzę, muszę siedzieć w Hogwarcie i czekać aż moje winy zostaną mi wybaczone!
-Wiesz dla mnie jesteś spoko facet-uśmiechnęła się szeroko- nawet ubierasz się fajnie jak na starego dziadka!
-Wypraszam to sobie!
-Oj już już...
-Uważaj! Twój Romeo idzie!
-Że,który!?-wstała gwałtownie oglądając się wszędzie.
-Ten no uroczy Gryfonek.
-Aaaa Remus...
-Chyba tak.
Jednak nie był to Remus tylko Syriusz. Przeklinała w tej chwili Salazara, że ją wrobił! Tak to by uciekła! Ale nie musi się teraz użerać z tym głupim Gryfonem! Chyba tylko Remusa traktowała jak przyjaciela...innych z Gryffindoru nie lubiła.
-O...hej...Nikora-powiedział uśmiechając sie przy tym.
-Taaa witaj.
Szybko trzeba obok niego przejść i zwiać!
-Posłuchaj mam do ciebie pytanie.
-Nie obchodzi mnie one-powiedziała zimno i go ominęła, ale on uparty jak osioł poszedł za nią.
-Na pewno?
-Dobra czego chcesz?
-Umówisz się ze mną na randkę?
-No nie wierze....
-No żadna laska nie wierzy gdy Syriusz Black zaprasza je na randkę! A więc..-puścił do niej oczko- rozumiem, że sie zgadzasz.
-Oj...-uśmiechnęła się głupio- wybacz ale mam w nosie inne laski i dziwki z Gryffindoru, wyobraź sobie, ze jedynie wyobrażenie z tobą jakie mam to chęć przywalenia ci w tą twoją rzekomo śliczną buźkę. Więc daje ci wybór, albo sie odwalisz ode mnie, albo ja z życia zrobię ci takie piekło, że będziesz błagał na kolanach o przebaczenie.
Gdy wysyczała mu to prosto w twarz od razu odeszła. Co za kretyn! Miał czelność ją zaprosić na randkę! Co za debil!
-Wow nie wiedziałem, ze jesteś aż taka gorąca! Może jednak rozpatrzysz moją propozycję?
-Oj zamknij się! Przydałaby się teraz patelnia!
I wtedy koło nich przeszła Priscilla z Xamillem, właśnie nieśli nieprzytomnego Severusa.
-Haha Smarkolus!-zaśmiał sie Syriusz.
-Priscilla....daj patelnię...
-No dobra! Jeśli chcesz!
Syriusz uśmiechał sie zadowolony. Nie wiedział na co dziewczynie patelnia. Lecz gdy zobaczył w jej oczach rządzę mordu od razu zaczął uciekać. Jakiż komiczny był widok gdy niska dziewczyna goniła starszego kolegę z patelnią,którą wymachiwała we wszystkie strony. Przebiegli obok dużej ilości uczniów. Zauważyła ich Irria i Arnold.
-Czy to...-zaczął Arnold.
-...Nikora i Syriusz?!
-Dawaj Nikora! Zbij go!-krzyczał Arnold oraz reszta Ślizgonów widząc to.
Syriusz wbiegł na korytarz prowadzący do wieży Gryffindoru. Niech tylko spróbuje uciec do swojego dormitorium! A niech to szlag! Przechodzi przez obraz Grubej Damy! W ostatniej chwlli Nikora wślizgnęła się przez wejście zanim sie zamknęło.
Weszła powoli do pokoju wspólnego Gryffonów. Syriusz zdyszany rozmawiał z huncwotami,którzy siedzieli na wygodnych czerwonych kanapach.
Nikora podeszła powoli do nich i walnęła Syriusza mocno z patelni w głowę. Chłopak pisnął z bólu i odwrócił sie widząc kto to zrobił.
-Co ty tu robisz!
-Wlazłam za tobą debilu! Powinieneś dostać mocniej!
-Nikora co ty tu robisz...-spytał Remus wielce zaskoczony.
Wtedy reszta Gryfonów nagle skapnęła się, że w ich pokoju wspólnym jest wróg. Lupin szybko złapał ją za ramię i zaciągnął do wyjścia.
-Nie powinnaś tu przychodzić! Wiesz jak Gryfoni nienawidzą ślizgonów!
-Syriusz proponował mi randkę-powiedziała spokojnie.
-Że co ci proponował?!
-To co słyszysz, proponował mi randkę dlatego biegałam po całej szkole z patelnią tylko po to by go mocno zdzielnąć!
-Odmówiłaś mu?
Widać było, że Remus jest lekko zestresowany. Patrzył sie intensywnie na dziewczynę.
-Odmówiłam, a on na to, że jestem gorąca i czeka na moją odpowiedź....pedofil.
-Eh....chodź odprowadzę cię lepiej.
-Och Remus! Co ty tutaj robisz tak przed wejściem!
Do wieży weszły jakieś trzy rude dziewczyny. Nikora rozpoznała w nich Lily Evans ,,przyjaciółkę'' Severusa. Jakoś nigdy jej nie lubiła z resztą jej koleżanek też.
-To dziwki czy twoje koleżanki?-spytała od razu.
Oczy Lily otworzyły się szeroko. Nie wiedziała co powiedzieć, ale za to Remus wiedział co zrobić i wyprowadził Ślizgonkę na zewnątrz.
-Co to było?!
-No co kulturalnie i szczerze sie spytałam.
-To dziewczyna mojego przyjaciela!
-Nie obchodzi mnie to...-warknęła- idź do nich...jedna pożerała cię wzrokiem! No śmiało idź! Ja się sama odprowadzę!
-Ale...
-Nie ma żadnego Ale! Remus nie jestem twoja dziewczyną byś się o mnie tak martwił! Odpuść sobie! Syriusz niech też odpuści bo spotka go krzywda.
-Ale myślałem, ze ty i ja...
-To źle myślałeś!
Szybko ruszyła przed siebie. Musiała mu to powiedzieć. Musiała zrobić to dla ciebie jak i Severusa.
Na drugi dzień wszyscy zebrali sie w Wielkiej Sali. Dzisiaj czara miała wybrać uczestników do turnieju trójmagicznego. Wszyscy siedzieli podekscytowani oprócz Remusa. Zerkał co jakiś czas na Nikorę, a ona usilnie unikała jego spojrzenia.
-Czas zacząć!-krzyknął dyrektor i podszedł do czary ognia. Z Czary wydobył się czerwony ogień i wyleciała z niego kartka,którą Dumbeldor zwinnie złapał- reprezentantka Drumstrangu Nastia Petrowa!
Wszyscy zaczęli klaskać, a chłopcy z Drumstrangu zaczęli zadowoleni gwizdać. Nastia była wysoka i dobrze zbudowana. O dziwo miała ciemną karnację. Dumnie przeszła przez salę i przeszła do komnaty dla zawodników.
-Reprezentant Beauxbatons Damien Gilles!
I znowu oklaski! Damien akurat był dobrze zbudowany, nie wyglądał delikatnie tak jak reszta chłopców z jego szkoły. Gdy przechodził przez salę dziewczyny zaczęły wzdychać z zachwytu!
-A teraz czas na reprezentanta lub reprezentantkę Hogwartu!
Dyrektor złapał kartkę i patrzył się na nią. Nikora zauważyła jak Remus coś mówi do niej.
-Obyś to nie była ty...
Subskrybuj:
Posty (Atom)